piątek, 12 kwietnia 2013

Rozdział 11

                                                           ~Oczami Emily~


Pociągnęłam Hazzę za rękę i pobiegliśmy do mojego pokoju. Widziałam, że jest jakiś strapiony. Postanowiłam, że później o to spytam. Podeszłam do walizki i wyjęłam z niej moją ukochaną piżamę  i podreptałam do łazienki. Wzięłam odprężającą kąpiel i ubrałam piżamkę, umyłam zęby i weszłam z powrotem do pokoju, gdzie siedział Harry.
- Aww tak słodko wyglądasz, że mam ochotę cię schrupać- zaśmiał się, a ja mu zawtórowałam lekko uderzając go w ramię.
- Idź do łazienki i pośpiesz się to może dotaniesz nagrodę- powiedziałam kusząco i delikatnie przygryzłam płatek jego ucha. Szybko ruszył do łazienki, a ja parsknęłam śmiechem. Wzięłam laptopa i weszłam na strony plotkarskie i w oczy rzucił mi się nagłówek:

"Siostra członka zespołu One Direction Emily Tomlinson widziana była, gdy wychodziła ze szpitala wraz z Harrym Stylesem! Czy młody gwiazdor spotyka się z O 4 LATA MŁODSZĄ siostrą swojego najlepszego przyjaciela? Czy młodzi zakochani spodziewają się dzidziusia?"


- Kurwa!- krzyknęłam. Harry wyleciał z łazienki przestraszony.
- Co się stało?
- Ci idioci są wszędzie- powiedziałam i pokazałam mu artykuł.
- Skarbie, nie przejmuj się nimi- szepnął i pocałował mnie. Gdy chciał się oderwać przyciągnęłam go do siebie przez co wylądował obok mnie. Usiadłam na nim okrakiem i zaczęłam go namiętnie całować, co najwyzraźniej mu się spodobało, bo usłyszałam cichy jęk, gdy zrobiłam mu malinkę. Dalej możecie się domyślić, co się stało.



                                                      ~Oczami Emily~


- Cześć skarbie- usłyszałam ten cudowny głos zaraz po przebudzeniu.
- Hej kochanie- poiedziałam i cmoknęłam go w usta. Wstałam z łóżka, założyłąm bieliznę i udałam się do łazienki. Umyłam się i umyłam zęby. Ubrałam sukienkę, założyłam balerinki, zrobiłam delikatny makijażuczesałam się. Wychodząc, spryskałam się moimi ukochanymi perfumami. Harry był już gotowy.
- Idziemy na śniadanie?- spytał.
- Yhymm- mruknęłam po czym zeszliśmy na dół do kuchni, gdzie siedzieli wszyscy.
- W końcu zeszliście.
- Tsaa- burknęłam, nie będąc w nastroju.
- Pierwsz małżeńska kłótnia?- sarknął Malik, na co spojrzałam na niego z mordem w oczach.
- Chrzań się...- powiedziałam i chciałam coś jeszcze dodać, ale zadzwonił dzwonek do drzwi. Mama wstała i poszła otworzyć. W tym czasie nalałam sobie soku i się napiłam. Nagle do środka wszedł ktoś kogo bym się nigdy nie spodziewała. Cały sok, który miałam w buzi wylądował na twarzy mojego brata.
- Jus, co ty tu robisz?!- krzyknęłam, rzucając mu się na szyję. Tak, to był Justin Bieber. Pewnie zastanawiacie się skąd go znacie. Otóż, kiedyś byłam na 2-miesięcznych wakacjach na Karaibach i był tam też Jus i się zaprzyjaźniliśmy. Nigdy nie byliśmy parą, ponieważ miałam wtedy 14 lat i wątpiliśmy aby to mogło przetrwać, a później stwierdziliśmy, że nie chcemy psuć tego co jest między nami.
- Przyjechałem odwiedzić moją księżniczkę- zaśmiał się, a ja mu zawtórowałam
- Ojejku, jesteś słodki.
- Wypiękniałaś od naszego ostatniego spotkania, młoda- powiedział, a ja się zarumieniłam. Usłyszałam odchrząknięcie Harrego, więc się odwróciłam.
- Kolejny? Szybka jesteś, KSIĘŻNICZKO- usłyszałam ironiczny śmiech Zayna, który zaraz po tych sowach wyszedł.
- Kretyn- mruknęłam.
- Kochanie, może nas przedstawisz?- spytał Harry.
- A no tak! Jus, to jest Harry, mój chłopak, Hazz to jest Justin, mój przyjaciel- powiedziałam, a oni podali sobie dłonie.
- Sorry Ems, że pytam, ale czy ty przypadkiem nie wyglądałaś kiedyś jak patyk, a teraz trochę przytyłaś?- spytał Jus. Kurwa! Aż tak to się rzuca?
- A no bo widzisz...




                             * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *



Hejka! Wprowadziłam postać Justina, ponieważ jest jednym z moich idoli. Mam nadzieję , że nie macie nic przeciwko. Wogóle u nas w szkole mieliśmy alarm przeciwpożarniczy i ja wyszłam w cienkiej bluzce, a tak piździło i mój kolega, który mi się podoba dał mi swoją bluzę, a sam został w krótkim rękawku. To było słodkie z jego strony, prawda? Do następnego! xoxo

czwartek, 4 kwietnia 2013

Rozdział 10

                                                                ~Oczami Emily~

- Dziękuję- powiedziałam, a lekarka wyszła.
- To dobra, zbieramy się już. W torbie są ciuchy- powiedziała mama i wyszła z Louisem i Harrym. Podeszłam do torby i wyciągnęłam z niej wybrane przez mamę ubrania. Poszłam do szpitalnej łazienki i wzięłam szybki prysznic. Zrobiłam lekki makijaż. Włosy przeczesałam i zostawiłam rozpuszczone. Wyszłam na korytarz, gdzie czekali Harry i Lou.
- Gdzie mama?- spytałam.
- Poszła po wypis- powiedział Louis przytulając mnie.
- Idziemy?- spytał Harry, wskazując na mamę, która nam machała na znak żebyśmy szli do samochodu.
- Tsaa- mruknęłam. Hazz złapał mnie za rękę i ruszliśmy za Lou. Wsiedliśmy do samochodu mojej mamy i ruszyliśmy w stronę domu.
- Gdzie Zayn?- spytałam cicho.
- Nie wiem. Pewnie jak to on poszedł na imprezę- powiedział Lou.
- Ale chodziło mi o to gdzie się zatrzymał.
- U nas. Choć po tym, co powiedział mam ochotę go zabić.
- Pff niech się pieprzy- prychnęłam- Mam go w dupie. Skoro za taką mnie ma to jego problem. Rzekomo mnie kocha, a później wyzywa od szmat i dziwek?
- Przyjebię mu- syknął Harry.
- Nie ma sensu- szepnęłam. Zauważyłam, że dojechaliśmy. Szybko rzuciłam się biegiem, bo nagle zachciało mi się rzygać. Wbiegłam do salonu. I co tam zastałam? Zayna liżącego się z Anne. Zasłoniłam usta dłonią, by nie wydać z siebie krzyku.
- Sorry, że przeszkadzam, ale moglibyście się z tąd ulotnić- warknęłam, a "zakochani" się od siebie oderwali.
- Anne, skarbie poczekaj na zewnątrz- powiedział Zayn.
- Okej, kotku- powiedziała i wyszła, obrzucając mnie bezczelnym uśmiechem. Chciałabym zobaczyć, czy gdybym tupnęła nogą to, czy by jej tapeta z ryja spadła.
- Przyznaj, że chciałabyś być na jej miejcu- powiedział przyciskając mnie swoim ciałem do ściany.
- Chyba Cię pojebało, człowieku! I odejdź ode mnie!- warknęłam.
- Pamiętam jak się wiłaś pode mną i jęczałaś z rozkoszy- szepnął mi do ucha. Teraz to przegiął! Wkurzyłam się i przypieprzyłam mu w twarz. On tylko zaśmiał się gorzko i wpił mi się w usta. Próbowałam się wyrwać, ale zbyt mocno napierał na mnie ciałem. Nagle ktoś go odepchnął. Odwróciłam się i ujrzałam Harrego.
- Weź się od niej odpierdol- syknął mój chłopak, zaciskając dłonie w pięści.
- Może chcesz jeszcze raz przeżyć takie coś?- spytał ironicznie uśmiechając się do mnie bezczelnie.
- Pierdol się.
- Tylko z Tobą, mała.
- Hahahahah teraz to jebłeś takiego suchara, że mała bania- weszedł Lou z mamą.
- Nigdy nie mów nigdy- zaśmiał się, wychodząc z salonu i kierując się do drzwi.
- Pomarzyć sobie zawsze można!- krzyknęłam za nim, na co usłyszałam prychnięcie i trzaśnięcie drzwi- Pierdolony gnojek.
- Em, wyrażaj się- upomniała mnie mama.
- Mamo jest mały problem ze spaniem- powiedział Lou.
- Czemu?
- No bo ty śpisz w swoim pokoju, ja w swoim, Em w swoim, Zayn u Holly. A Harry?
- Może spać u mnie- powiedziałam.
- Nie ma mowy- powiedziała mama.
- Czemu?
- Bo masz 15 lat?
- No i co? Mamo, przecież dwa razy nie zajdę w ciąże za jednym razem. A poza tym, czy jeśli mówię, że może spać u mnie, to musi oznaczać seks?
- Ale...
- No mamooo?
- No dobra już, ale grzecznie mi tam.
- Pewnie.
Pociągnęłam Hazzę za rękę i pobiegliśmy do mojego pokoju. Widziałam, że jest jakiś strapiony. Postanowiłam, że później o to spytam.



                                                     * * * * * * * * * * *



Hejka! Co tam u Was?
Są tu jakieś Mixers? Widziałyście nowy teledysk? Kochaam go!
Jak myślicie o co chodzi Hazzie?
Do następnego! xoxo