niedziela, 31 marca 2013

Rozdział 9

~Oczami Emily~

Powoli otwierałam oczy, ale po chwili szybko je zamknęłam, gdyż poraziło mnie białe światło. Przez moment przyzwyczajałam oczy do światła. Rozejrzałam się po pomieszczeniu i zobaczyłam obok mnie uśmiechającego się Harrego.
- Gdzie ja jestem?- spytałam zachrypniętym głosem.
- W szpitalu...- powiedział i chciał chyba coś dodać, ale nie zdążył, bo do środka wszedł lekarz, a za nim moja mama z Lou i Zaynem?!
- Co on tu robi?!- krzyknęłam.
- Ems, nie denerwuj się. Nie możesz. Ciąża jest zagrożona- szepnął Harry, a mi łzy stanęły w oczach. Wtuliłam się w jego tors i pozwoliłam, aby łzy płynęły mi po twarzy. Wiedziałam, że pewnie moja mama o wszystkim już wie, ale nie przejmowałam się tym. W tej chwili najważniejsze było moje dziecko i Harry.
- Emily pogadamy?- usłyszałam Jego głos.
- Kurwa! Dlaczego wszyscy teraz nagle chcą ze mną rozmawiać?! Mogliście wcześniej myśleć!- krzyknęłam przez płacz. Harry cały czas mnie tulił i uspokajał. Wiedziałam, że prędzej, czy później będę musiała zobaczyć się z Zaynem, ale nie podejrzewałam, że to aż tak będzie boleć. Harry powiedział, że zaraz przyjdzie tylko zadzwoni do chłopaków. Spojrzałam na mamę ze łzami w oczach.
- Cii kochanie- powiedziała mama tuląc mnie do swojej piersi.
- Mamuś przepraszam..
- Nie martw się. Poradzimy sobie. A teraz porozmawiaj z nim.
- Nie mam ochoty z tym kimś rozmawiać- warknęłam patrząc na Malika.
- Ale musisz.
- Nic kurwa nie muszę! Potraktował mnie jak dziwkę i mam z nim rozmawiać?! Chciałeś wykorzystać okazję, że się najebałam i cię pocałowałam żeby mnie przelecieć?!- krzyknęłam kierując ostatnie słowa do Zayna.
- Doskonale wiesz, że tak nie jest- powiedział.
- No a jak?! Okej rozumiem. Mogłeś być żły, że Hazza mnie pocałował, a ja to odwzajemniłam. No ale mogłeś dać dojść mi do słowa, a nie od razu zarzucać, że to jego dziecko. Wiedziałeś, że wtedy uprawiałam seks pierwszy i jedyny raz. I to z Tobą! Takie miałeś do mnie zaufanie?! To ja podziękuje za taki związek. A teraz wyjdź.
- Ems kochanie..- zaczął i przejechał dłonią po moim policzku.
- Nie mów do mnie tak i nie dotykaj mnie! Rozdział z twoim imieniem w roli głównej jest zamknięty. Jestem z Harrym.
- Masz do mnie pretensje, a sama już jesteś z nim?! I teraz zastanów się dlaczego potraktowałem Cię jak dziwkę?! Bo tak się kurwa zachowujesz! Wiedziałem, że popełniłem błąd źle cię osądzając, ale teraz wyszło jaka jesteś!
- Wypierdalaj!
- Bo co, bo powiedziałem prawdę?!
- Okej może i jestem dziwką, ale teraz to nie twój problem! Wiesz co?! Teraz żałuję, że nie puściłam się z Harrym i to nie jest jego dziecko!
- Szmata- powiedział i wyszedł trzaskając drzwiami.Mama i Lou, którzy byli przy całym zajściu patrzyli na Zayna ze złością, a na mnie ze współczuciem. Nagle do sali wszedł Harry z moją dawną lekarką.
- Dzień dobry, młoda- powiedziała uśmiechając się.
- Dzień dobry, panno Collins- powiedziałam.
- Już nie Collins. Wyszłam za mąż- powiedziała pokazując prześliczny pierścionek zaręczynowy obrączkę.
- Ojej Haz patrz jakie śliczne- powiedziałam piszcząc.
- Twój będzie jesz piękniejszy. Bez urazy- zaśmiał się Styles, a mi się miło zrobiło na serduszku, że planuje on ze mną przyszłość i nie przejmuje się tym, że noszę w sobie dziecko jego kumpla.
- Aww kocham cię- szepnęłam tak, że tylko on usłyszał. Uśmiechnął się jeszcze szerzej i bez słowa wpił się w moje usta. Było mi tak dobrze (bez skojarzeń xD). Komuś czytaj Louisowi się to nie spodobało, bo po chwili usłyszłam jego chrząknięcie. Zawsze był nadopiekuńczy. Chciał mi zastąpić ojca, który miał nas w dupie.
- Musisz przerywać tak świetną chwilę?- spytałam ironicznie na co Harry z lekarką i mamą się zaśmiali, a Lou pokazał mi język.
- Dobra koniec żartów. Musimy teraz poważnie porzmawiać- powiedziała doktorka.
- Tak wiem.
- Emily rozumiem każdemu zdarzają się wpadki, ale pamiętaj, że seks to nie zabawa dla dzieci. Chcesz w wieku 20 mieć 5 dzieci? Wątpię w to. Ciąża w twoim wieku to wielkie zagrożenie. Jest duże prawdopodobieństwo, że możesz poronić. Nie możesz się przemęczyć i denerwować, ale masz ogromne szzęście, że płód się dobrze rozłożył. Tak to wszystko jest ok możesz już wracać do domu.
- Dziękuję.




Taki tam prezent wielkanocny ode mnie. Mam nadzieję, że się spodobał. Do następnego xoxo


piątek, 29 marca 2013

Rozdział 8

~Oczami Emily~

Gwałtownie się obróciłam...ujrzałam Evitę jak zwykle uśmiechającą się od ucha do ucha.
- No co młoda starych przyjaciół nie poznajesz?- spytała ściskając mnie.
- Nie zauważyłam was- skłamałam, wysilając się na uśmiech. Harry patrzył na mnie zdezorientowany.
- Widzę, że wyrwałaś nowe ciacho- zaśmiała się puszczając oczko do Hazzy- Zawsze miałaś szczęście do tych przystojniaków.
- Tsaa- mruknęłam.
- A no tak! Zapomniałabym, Robert chce z Tobą pogadać- burknęła, ona nigdy nie przepadała za Robertem tak jak John i Jack. Na samą wzmiankę o Robercie poczułam jak Harry ściska mocniej moją ręke.
- Nie mamy o czym- burknęłam.
- Wydaje mi się, że mamy- usłyszałam nagle głos Jonsona, aż podskoczyłam zawsze zjawiał się wtedy kiedy nawet się nie spostrzegłam.
- Kurwa! Nie strasz mnie- warknęłam.
- Kiedyś to lubiłaś- usłyszałam przy moim uchu. Evita widocznie wiedziała, że Hazz zaraz wybuchnie, więc pociągnęła go za ręke do Johna i Jacka.
- Wydaje mi się, że to "kiedyś" już dawno minęło i raczej nie wróci.
- Zawsze możmy spróbować od nowa- powiedział, przyciągając mnie do siebie i kładąc ręce bliko mojego tyłka- Wystarczy, że zotawisz tego pedała...- nie wytrzymałam i przyjebałam mu w twarz z otwartej dłoni. Złapał się za czerwony policzek, a potem ścisnął mnie za nadgarstki, aż zbielały mu kłykcie, a mi pojawiły się łzy w oczach.
- Posłuchaj szmato, nie będziesz tak ze mną pogrywać- powiedział szarpiąc mną.
- Puść mnie! To boli!- krzyczałam wyrywając się. Nagle Roberta odepchnął Harry, który pojawił się koło nas tak szybko niczym Edward ze Zmierzchu.
- Jeszcze raz ją dotkniesz, to pożałujesz, że się urodziłeś- warknął na niego.
- Hahh nie groź mi chłopczyku. Ta dziwka prędzej czy później będzie moja- powiedział z bezczelnym uśmiech. Hazza nie wytrzymał i rzucił się na niego z pięściami. Był wkurwiony na maksa.
- Harry! Hazza, proszę wracajmy!- krzyczałam przez łzy. To nic nie dawało.
- Evita! Pomóż!- krzyknęłam. Dziewczyna szybko podleciała z chłopakami. Anne z Amelią olały sprawę i dalej gadały, co chwilę rzucając w moją stronę gardzące spojrzenia. Chwilę później chłopacy odciągnęli ich od siebie. Fabian z Johnem trzymali wyrywjącego się Roberta, który miał rozcięty łuk brwiowy i wargę, a Jack uspokajał Hazzę, który patrzył z nienawiścią na Johnsona. Evita zaczęła prawić im kazanie, a właściwie drzeć się na całą okolicę. Nagle poczułam ostry ból brzucha, spływającą ciecz po nogach. Spojrzałam w dół i zobaczyłam płynącą strumieniem krew.
- Moje dziecko- powiedziedziałam niedowierzając. Nagle ból stał się taki ostry, że osunęłam się na nogach.
Ból.
Krzyki.
Krew.
Dźwięk karetki.
Ciemność.


czwartek, 28 marca 2013

Rozdział 7

~Oczami Emily~

- Mamo, ja naprawdę...- nie dokończyłam, bo do kuchni wszedł...Harry?
- Co ty tu robisz?- spytałam zdziwiona.
- Ems, musimy pogadać- powiedział łamiącym się głosem. Jeszcze nigdy nie widziałam go w takim stanie.
- Harry, ja nie mogę- szepnęłam.
- Proszę Cię.. To dla mnie ważne- również szepnął.
- No dobra. Chodź do mnie- powiedziałam i pociągnęłam go do mojego pokoju. 
- Sorry, że mam bałagan, ale zazwyczaj do siebie nikogo nie wpuszczam.
- Ale mnie zaszczyt kopnął. Pozwól, że Ci się pokłonię królowo- powiedział z powagą i zrobił ukłon.
- Och, Haroldzie- powiedziałam delikatnie śmiejąc się po czym usiadłam na łóżku. Harry poszedł w moje ślady i również usiadł. Milczeliśmy. Nagle Harry chwycił do ręki zdjęcie. Była na nim moja była przyjaciółka AnneFabian.
- Kto to?-spytał po chwili.
- Pamiętasz jak opowiadałam Ci o Robercie?- pokręcił głową na tak- To, to jest właśnie Anne i Fabian.
- Czemu się już nie przyjaźnicie?
- No bo to było tak, że przed poznaniem Fabiana i Roberta była zupełnie inna. Poczekaj chwileczkę- powiedziałam i podbiegłam do szafki, w której trzymałam album ze zdjęciami przyjaciół- Kiedyś nigdy by nie założyła takich ciuchów. Spójrz na to -pokazałam mu zdjęcie z przed roku- Po zerwaniu z Robertem wykrzyczała mi w twarz, że jestem nic nie wartą szmatą i, że Robert zdradzał mnie z nią cały czas, za co jak się później okazało pobił ją Fabian, ale ja już jej nie chciałam znać. Byłabym w stanie wybaczyć jej słowa, ale miała mnie w dupie. Wolała świat narkotyków, alkoholu, papierosów i seksu, a mnie takie coś nigdy nie kręciło. Dobra, my raczej nie mieliśmy gadać o moich starych znajomościach, więc..-zakończyłam pytającym głosem.
- Emily, mi naprawdę na tobie zależy. Odkąd Cię poznałem, stałaś się częścią mojego życia. Chciałem Cię jeszcze przeprosić za tą akcję z Zaynem...- przerwałam mu namiętnym pocałunkiem. Nie wiem, co mną kierowało, ale czułam, że muszę to zrobić. Gdy się od siebie oderwaliśmy Harry patrzał na mnie w osłupieniu, a ja przygryzłam wargę.
- Harry, wiesz, że jesteś dla mnie ważny, ale nie wiem, czy można to nazwać miłością. Jeśli chcesz możemy spróbować, ale to zależy od Ciebie.
- Pewnie, że chcę- powiedział i cmoknął mnie w nosek, a ja się delikatnie zaśmiałam.
- Pójdziemy się przejść? spytałam po chwili. Kiwnął potwierdzająco głową- Poczekaj chwilę- powiedziałam i poszłam do łazienki. Ściągnęłam ubrania i podreptałam pod prysznic. Po kąpieli owinęłam się ręcznikiem i podeszłam do lustra. Zrobiłam makijaż, pomalowałam szybko paznokcie, założyłam jeden z moich ulubionych zestawów i pokręciłam włosy lokówką. Wyglądałam całkiem nieźle. Wzięłam torebkę i wyszłam z łazienki, ale w pokoju nie było Hazzy. Zbiegłam po schodach, gdzie tak jak myślałam siedział mój chłopak z Lou.
- My wychodzimy- powiedziałam i pociągnęłam Harrego na dwór. Spacerowaliśmy godzinami po uliczkach Doncaster. Nawet Hazz niósł mnie na barana. Nagle kawałek od nas dostrzegłam Johna, Evitę i Jacka obok nich Anne rozmawiającą z Amelią, które stały przy FabianieRobercie.
- Chodźmy stąd- powiedziałam i szybko pociągnęłam Hazzę w przeciwną stronę. Nagle poczułam szarpnięcie ręki. Gwałtownie się obróciłam...



czwartek, 21 marca 2013

Rozdział 6

                                     To, co tam usłyszałem i zobaczyłem załamało mnie...       

~W tym samym czasie~
 ~Oczami Emily~   

Kurwa! Jak mogłam być tak nieodpowiedzialna?!! Kurwa, kurwa, kurwa! Zjebałam sobie i jemu życie. Muszę stąd jak najszybciej zniknąć! Zaczęłam się pakować. Gdy skończyłam, usiadłam obok walizek. Do pokoju wszedł Harry .
- Mała.. co ty wyprawiasz?- spytał oszołomiony.
- Nie będę mu niszczyła życia,  nie będę mu niszczyła życia- szeptałam jak obłąkana. Podszedł do mnie i wstrząsnął ramionami.
- Ogrnij się! Co się stało?
- Ja..Zayn..My.. Znaczy ja..Jestem w ciąży.
- Kurwa!- krzyknął i zaczął nerwowo chodzić po pokoju.
- Harry, o co chodzi?
- Ty jesteś ślepa? Nie widzisz, że Cię kocham?- podszedł bliżej, więc cofnęłam się wpadając na ścianę.
- Hazz,wiesz, że jesteś dla mnie ważny, ale...- przerwał mi pocałunkiem . Na początku się opierałam, ale po chwili go odwzajemniłam. Nagle drzwi się otworzyły, a do pokoju wpadł Zayn i rzucił się z pięściami na Harrego.
- Ty gnoju! Jak mogłeś?!
- Zayn, kurwa pojebało Cię?!- krzyknęłam, wchodząc między nich.
- Mnie?! To nie ja lizałem się z twoją przyjaciółką!
- Przestań!
- No co może mi powiesz, że to nie moje dziecko tylko jego?!- w tym momencie nie wyrobiłam i go spoliczkowałam.
- Pierdol się, Malik!- krzyknęłam po czym dodałam- Nie chcę Cię znać! To koniec!
Wyszłam z pokoju, trzaskając drzwiami. Poszłam do pokoju Louisa. Łzy ciekły mi po twarzy. Wtuliłam się w mojego starszego braciszka.
- Zjebałam Loui- szępnęłam, nadal płacząc.
- Cii, mała, wszystko będzie okej..
- Nie będzie! Chcę wrócić do mamy..
- Na pewno?
- Yhymm.. Już się spakowałam.
- Dobrze, odśwież się. Masz 30 minut.
Pobiegłam do łazienki i spojrzałam w wielkie lustro. Nie mogę uwierzyć, że za 9 miesięcy na świat przyjdzie moja/mój córka/syn. Jejku! Z jednej strony jestem przerażona, ale z drugiej bez względu na wszystko już kocham tą małą istotkę. Szybko wykąpałam się, ubrałam luźny sweterkrótkie spodenkiconverse. Umalowałam się. Uczesałam się. Wychodząc, wzięłam moją torebkę i włożyłam do niej mojego iPhona.
- Już jestem gotowa!- krzyknęłam, wychodząc z łazienki.
- Okej, leć do auta!- krzyknął Lou ze swojego pokoju. Wsiadłam do samochodu, a po chwili przyszedł Louis.
- Powiesz mi teraz, co się stało?- spytał, gdy byliśmy w drodze do Doncaster.
- Zerwałam z Zaynem..
- Ale czemu?!
- No bo..- opowiedziałam mu całą historię. Widziałam jak robi się czerwony na twarzy ze złości.
- Zabiję ich obydwu- syknął. 
- Harry niczym nie zawinił. Chciał być szczery wobec mnie. To Zayn przegiął, ale masz się w to nie wtrącać to ja zjebałam sprawę, idąc z nim do łóżka i będąc z nim, ale czasu nie cofnę. Poza tym to twoi przyjaciele i nie chcę, żeby coś się popsuło przeze mnie- powiedziałam, wycięrając pojedynczą łzę.
- Już dobrze mała..
- Mama dostanie zawału jak się dowie o.. ciąży.
- Ahh.. To moja wina- szepnął.
- Co? Nie! Przecież to nie ty pieprzy..- przerwał mi.
- Dobra nie dokańczaj!- popatrzyłam na niego jak na wariata- No co? Nie chcę słuchać, co robił mój kumpel z MOJĄ PIETNASTOLETNIĄ SIOSTRĄ.
- A ja nie chcę o tym opowiadać- powiedziałam i wgapiłam się w szybę. Nagle w radiu usłyszałam pierwsze akordy "Little Tgings". I po chwili usłyszałam JEGO głos:

"Your hand fits in mine like it's made just for me
But bear this in mind it was meant to be.
And I'm joining up the dots with the freckles on your cheeks.
 And it all makes sense to me..."

Nawet nie wiem kiedy łzy pociekły mi po twarzy. Szybko je otarłam, aby Lou nie zobaczył, że znowu przez NIEGO płaczę.
- Już jesteśmy- odezwał się Louis, a mnie momentalnie sparaliżowało. Po chwili się otrząsnęłam. Szybko wyszłam z auta i wręcz wbiegłam do domu. Mama siedziała w kuchni. Podbiegłam do niej i się przytuliłam.
- Mamuś, przepraszam...- rozpłakałam się jak małe dziecko.
- Córcia, co się stało? Co ty tu robisz?
- Mamo, ja naprawdę...- nie dokończyłam, bo do kuchni wszedł...



niedziela, 17 marca 2013

Rozdział 5

~Tydzień później~
                                                                    ~Oczami Zayna~

Kolejny nudny wieczór spędzony przed telewizorem na oglądaniu głupich komedii. Mam tego dosyć, że nie mogę normalnie podejść do mojej ukochanej i jej przytulić. Rozumiem, że boi się reakcji Lou. W końcu to jego siostra. Zresztą ja też bym się wściekł, gdybym dowiedział się, że mój przyjaciel spał i chodzi z moją młodszą siostrą. Nagle dostałem sms:

                                          "Za pięć minut w moim pokoju.
                                                               Twoja Em xoxo"

- Ja już pójdę spać- powiedziała Emily. Wychodząc, rzuciła mi ostatnie spojrzenie.
- Ja chyba też już pójdę- powiedziałem chwilę później. Szybko weszłem do pokoju Ems, wcześniej upewniając się, czy nikt za mną nie poszedł. Moja ukochana leżała na łóżku z laptopem na kolanach.
- Hej skarbie- powiedziała, zdejmując laptopa z kolan.
- Hej słońce- powiedziałem i ją pocałowałem.
- Brakowało mi tego- powiedziała, wtulając się we mnie.
- Mi też, kochanie. Mam tego dosyć, że musimy się ukrywać...
- Wiesz, że ja też. No ale znasz Lou- powiedziała i mnie pocałowała, siadając na mnie okrakiem. Nagle drzwi otworzyły się z hukiem, a do pokoju wpadł...

~Oczami Emily~

Całowaliśmy się, gdy nagle do pokoju wpadł wkurwiony Louis. Szybko zeszłam z Zayna i spojrzałam przerażona na mojego brata.
- O co tu chodzi?!- krzyknął.
- Lou to nie tak...- próbowałam tłumaczyć, ale mnie olał.
- Myślałem, że jesteś moim przyjacielem Malik, ale jesteś kolejnym dupkiem, chcącym przelecieć moją siostrę!- nagle do pokoju wlecieli chłopacy.
- Co tu się dzieje?!- krzyknął Liam.
- O to, że ten dupek chce przelecieć moją siostrę!
- Louis to naprawdę nie tak...
- Emily zamknij się!- krzyknął Louis, a mój chłopak stanął po mojej stronie.
- Nie mów tak do niej!- krzyknął, a mój brat nie wytrzymał i rzucił się na niego z pięściami.
- Louis przestań! Louis!- krzyczałam, ale on nadal go bił, dobrze, że Li go odciągnął.
- Louis posłuchaj mnie...- powiedziałam, ale nie dane było mi skończyć, bo poczułam jak wszystko podchodzi mi pod gardło. Dzybko rzuciłam się w stronę łazienki, gdzie zwymiotowałam. Chłopcy przybiegli za mną.
- Wyjdźcie stąd- szepnęłam i próbowałam wstać, ale straciłam równowagę, na szczęście Zayn mnie złapał. Podeszłam do umywalki na chwiejnych nogach. Opukałam twarz i spojrzałam w lustro. Wyglądałam żałośnie- rozmazany makijaż, blada twarz, rozczochrane włosy. Przypadkiem spojrzałam na szafkę, gdzie leżały podpaski. Zaczęłam zastanawiać się kiedy powinnam dostać okres. Zawsze miałam regularnie, a teraz spóźniał mi się o 1,5 tygodnia.
- To niemożliwe- szepnęłam i zsunęłam się po ścianie.
- Ems, co się dzieje?- spytał Zayn.
- Chodzi o to, że...- nie dokończyłam, bo wybuchnąłam spazmatycznym płacze. Zayn bez słowa mnie przytulił.
- Chodzi o to... o to, że...że chyba jestem w ciąży- ostatnie słowa wyszeptałam. Poczułam jak chłopak poluźnia uścisk i wstaje.
- Emily, to nie może być prawda- powiedział stanowczym głosem.
- Ale jest!- krzyknęłam i wybiegłam prosto do mojego pokoju, po drodze wpadając na Harrego.

~Oczami Zayna~

- Ty gnoju! Jak mogłeś?! Ona ma dopiero 15 lat! Nawet nie skończyła gimnazjum! O to Ci chodziło, żeby ją przelecieć?!- krzyczał Louis, próbując się na mnie nie rzucić.
- Lou, przecież wiesz, że nigdy bym Ci tego nie zrobił. Po prostu zakochałem się w niej. 
- W dupie to mam! Zostawisz ją samą z dzieckiem?! Co ona zrobi z nauką?! A ty z karierą?! Chcesz ją już zakończyć tak jak naszą przyjaźń?
- Ale Louis, przecież nigdy bym jej nie zostawił.
- No dobra, Zayn. Może przegiąłem. Ale jak ty byś się czuł, jakby np. Harry przeleciał Waliyha'ę? Mimo wszystko najbardziej zabolało, że mi nic nie powiedzieliście..
- Przepraszam..
- Okej, uznajmy, że po sprawie. A teraz idź do Emily- tak jak powiedział, tak zrobiłem. To, co tam usłyszałem i zobaczyłem załamało mnie...

 * * * * * * * * * * * * * *

Koniec rozdziału 5. Jak myślicie, co zobaczył Zayn? Martwi mnie to, że jest bardzo mało wejść i komentarzy, ale skończę tego bloga, bo obiecałam. Ostatnio mam problemy z internetem, więc rozdział może się opóźnić. Do następnego! xx

piątek, 15 marca 2013

Rozdział 4

                                                                ~Oczami Emily~
                                                              ~Kilka dni później~
Siedziałam u siebie w pokoju, zastanawiając się, co ostatnio się u mnie zmieniło. Doszłam do wniosku, że poznałam nowych przyjaciół i popsuły się moje kontakty z Lou. Cały czas ma pretensje o tamtą akcję z Robertem. Nagle drzwi otworzyły się z hukiem.
- Co to kurwa ma być?!- krzyknął Louis, rzycając paczką papierosów.
- Znowu grzebałeś w moich rzeczach?!
- Wypadło z twojej bluzy! Zmieniłaś się!
- Popatrz na siebie! Czepiasz się o byle gówno i myślisz, że co?!
- Wracasz do domu!
- Pieprz się, Louis! Nienawidzę Cię!- krzyknęłam i wybiegłam, biorąc torebkę. Biegłam, nie zważając na przechodniów. Zauważyłam hotel, w którym się zameldowałam. Poszłam do pokoju i napisałam sms do Zayna:
                      "Zayn, jesteś jedyną osobą, do której mogę zwrócić w tej sytuacji.
                      Jak pewnie wiesz uciekłam. Proszę, przyjdź do 'Grand Hotel' i nie
                      mów nic Louisowi. Mam nadzieję, że mnie nie wydasz.
                                                                                                                 Emily.
                      P.S.Kup wódkę."

Kocham Lou, ale tym razem przesadził. Zawsze musi postawić na swoje. To się robi irytujące. Nie myśli o tym, co ja czuję. Bo po co? Po co brać mnie na poważnie? Przecież mam dopiero 15 lat. Napisałam do Zayna, bo mam wrażenie, że jako jedyny traktuje mnie poważnie. Nagle usłyszałam pukanie do drzwi.
- Proszę!- krzyknęłam, a do środka weszedł Malik. 
- Cieszę się, że jesteś- powiedziałam, wtulając się w jego umięśniony tors.
- Czemu miałbym nie przyjść? Jesteś siostrą mojego kumpla i jednocześnie przyjaciółką, nie zostawiłbym Cię samej- powiedział, wyciągając z torby butelkę alkoholu- Ale za to Lou urwie mi...
- Nie martw się, nie dowie się- powiedziałam, biorąc łyka. Rozmawialiśmy i śmieliśmy się z byle czego. Nigdy wcześniej nie poznałam osoby, która potrafiłaby śmiać się z każdej głupoty. Siedziałam, patrząc w jego cudowne, czekoladowe oczy. Nie zastanawiając się, musnęłam jego usta. On spojrzał na mnie zdziwiony. Prawie niesłyszalnie wydukałam "przepraszam", ale on pokręcił przecząco głową i zaczął mnie namiętnie całować. Nie będąc dłużna, odwzajemniałam to. Zaczął podwijać mi bluzkę, przez moment się zawahałam, ale później przestałam o tym myśleć i dałam ponieść się emocją...

                                                         ~Następnego ranka~

Obudziłam się wtulona w Zayna, który nie spał tylko bawił się moimi włosami, gdy zobaczył, że nie śpię uśmiechnął się do mnie nieziemsko.
- Hej śliczna- powiedział, całując mnie w czubek głowy.
- Hej śliczny- odpowiedziałam.
- Jak było?
- Idealnie- powiedziałam, rumieniąc się.
- Słodko wyglądasz- pocałował mnie w policzek- Twój brat mnie zabije.
- Zayn, obiecaj, że mu nie powiesz..
- Obiecuję, Emily, co będzie dalej z nami.?
- A co chcesz, żeby było?
- Wiem, że jesteś ode mnie dużo młodsza, ale podobasz mi się i to bardzo. Chciałbym, żeby to było coś więcej niż jednorazowa noc. Chciałabyś być ze mną?
- Pewnie, ale narazie Lou nie może się o nas dowiedzieć. 
- Rozumiem.
- Mam nadzieję, że nie zadzwonił do mamy..
- Ems, on to powiedział w przypływie emocji.
- Dobrze, muszę z nim porozmawiać- zaczęłam się ubierać- Wejdź do domu chwilę później.
- Okej- powiedział i mnie pocałował.

                                                          ~Godzinę później~ 

Wchodząc do domu, modliłam się w duchu, aby nikogo nie było w domu, ale widocznie się przeliczyłam. Siedzieli tam wszyscy poza moim chłopakiem- jejku! Jak to świetnie brzmi! Louis patrzył na mnie ze złością. Nie dziwię się. Przesadziłam wczoraj. Czułm jak łzy zbierają mi się w oczach.
- Przepraszam!- krzyknęłm i łzy zaczęły ciec mi po twarzy- To co wczoraj powiedziałam to były kłamstwa! Jesteś moim starszym braciszkiem i cię kocham!- wtuliłam się w niego.
- Ems, dobrze wiesz, że zależy mi na twoim szczęściu, miałaś rację, że ostatnio przeginałem, ale po prostu martwiłem się o ciebie.. Gdzie byłaś na noc?
- W hotelu.
- Nigdy więcej tak nie rób.
- Obiecuję- nagle drzwi się otworzyły a do środka weszedł Zayn. Mimowolnie się do niego uśmiechnęłam, a on to odwzajemnił.
- Ooo widzę, że królewicz był łaskaw wrócić- zironizował Lou, a ja się zaśmiałam- Było chociaż napisać, że nie wrócisz na noc! Ale dobra opowiadaj jak było?
- Ale co było?
- No nie udawaj. Doskonale wiemy, że byłeś u jakiejś laski. Jaka jest?
- Hmm... Idealna: piękna, mądra i kochana.
- Jak ma na imię? Ile ma lat?
- Powiem jedynie, że ma 15 lat. Kiedyś Wam ją przedstawię.
- Okej, a teraz idźcie się odświerzyć- powiedział Lou, a my udaliśmy się do swoich pokoi.

czwartek, 14 marca 2013

Rozdział 3

                                                        ~Tydzień później~
                                                         ~Oczami Holly~
Dziś wracamy już do mieszkania chłopaków. Louis cały czas się kłóci z Em.Wszyscy mają już tego dość. Na miejscu byliśmy ok. 16:00. Zgłodniałam, więc poszłam do kuchni, gdzie zastałam tylko Nialla.
- Gdzie wszyscy?- spytałam, gryząc jabłko.
- Pewnie u siebie w pokoju- odpowiedział, denerwując się czymś.
- Ahaa..
- Mhmm..Holly, głupio mi pytać, ale czy chciałabyś pójść ze mną na kolacje?- spytał nerwowo drapiąc się po karku.
- Z przyjemnością- odpowiedziałam spokojnie, ale w duchu odwalałam taniec radości.
- Dasz radę na 19:00?
- Pewnie.
- Okej, to do zobaczenia!- powiedział, pocałował mnie w policzek i wyszedł z domu.
- Pa!- krzyknęłam za nim- Oł yeahh!!- zaczęłam odwalać taniec radości, gdy nagle do kuchni wszedł Lou z zdziwioną miną.
- Siora, dobrze się czujesz?- spytał.
- Nialler zaprosił mnie na randkę!- wydarłam się znowu zaczęłam skakać.
- Alee..- zaczął, ale mu przerwałam.
- Ohh LouLou mam 18 lat i potrafię sama o siebie zadbać.l
- No dobra, ale masz..- rzucił we mnie czymś, co odruchowo złapałam. To były PREZERWATYWY, którymi rzuciłam mu w twarz.
- Idiota!!- krzyknęłam, gdy wychodził z kuchni, na co tylko się zaśmiał. Po jaką cholerę on TO ze sobą nosi?! Dobra to jest Louis, tego nie ogarniesz. Spojrzałam na zegarek. O cholera! Jest już 18:05. Szybko zaczęłam biec do pokoju, przy okazji wyjebałam się na schodach. A Harry, który przechodził obok zaczął płakać ze śmiechu, ale go olałam i pobiegłam do swojego pokoju. Wybrałam te ubrania i szybko poszłam do łazienki, wykąpałam się, pomalowałam paznokcie, uczesałam włosy, zrobiłam makijaż i zeszłam na dól, gdzie czekał Niall.
- Ślicznie wyglądasz- powiedział.
- Dziękuję, ty też- przepuścił mnie w drzwiach, a na zewnątrz zaniemówiłam- stało tam lamborghini.
- Wow! Postarałeś się- powiedziałam.
- Dziękuję.
Wsiadliśmy do auta i po 20 minutach drogi byliśmy na miejscu.
- Jesteś kochany- powiedziałam i go przytuliłam.
- Wynajęłem to miejsce dla nas na cały wieczór.
- Nialler, po co ci gitara?- spytałam, widząc instrument w kącie.
- Chciałbym ci coś zaśpiewać- powiedział i wziął do ręki gitarę i zaczął grać dobrze znaną mi melodię:

Oh yeahh... mmmm ..
I'd wait on you forever
Any day, hand and foot
Your world is my world yeah
Ain't no way you ever forget any lesson you should

cause baby you smile I smile
Whoooooah whoooaaa
You smile I smile

Baby take my open heart and all it offers
cause this way that I'm convinced to know this is all it ever get
you ain't seen nothing yet
I won't ever hesitate to give you more

 Cause baby you smile I smile
When ever you smile I smile x2
I smile, I smile, I smile
You smile I smile

Baby take my open heart and all it offers
cause this way that Im convinced to know that this is all it gets
you ain't seen nothing yet
I won't ever hesitate to give you more

 Cause baby you smile I smile
Whowooooah.
You smile I smile
Cause when ever you smile I smile
You smile I smile
And when ever you smile I smile...

- O Boże! Niall to było cudowne- powiedziałam i otarłam łze wzruszenia. Chłopak klęknął przede mną i zaczął:
- Holly, wiem, że nie znamy się długo, ale już od pierwszego spotkania poczułem motylki w brzuchu i to wcale nie był głód- na te słowa się zaśmiałam- Jesteś pierwszą dziewczyną, która potrafi zjeść tyle co ja, a wdodatku jesteś urocza i piękna. A wię czy chcesz zostać moją dziewczyną?- spytała i wyciągnął zza pleców ślicznego misia.
- Jejku, pewnie, że tak!- rzuciłam mu się na szyję i go pocałowałam. Resztę wieczoru spędziliśmy, rozmawiając przytuleni do siebie.

środa, 13 marca 2013

Postacie epizodyczne

                         Postacie epizodyczne

                                                             Eleanor Calder 21 lat
                  "Kocha się za nic. Nie istnieje żaden powód do miłości."- Paulo Coelho
                                                            Danielle Peazer 24 lata
"-Puchatku? -Tak Prosiaczku? -Nic- powiedział Prosiaczek biorąc Puchatka za łapkę - Chciałem się tylko upewnić, że jesteś."- Alan Alexander Milne
                                                                 Robert Johnson 25 lat
                         "Miłość? To nieistniejąca bzdura. Istnieje tylko seks"-  Robert Johnson



Rozdział 2

                                                           ~Oczami Emily~

                                                        ~Tydzień później~

Bardzo dobrze nam się mieszka z chłopakami. Ostatnio poznałyśmy Eleanor- dziewczynę mojego brata. Jest bardzi miła i troskliwa.Dzisiaj jedziemy z nią i chłopakami pod domki nad jezioro. Holly zaczęła kręcić z Niallem, co wkurza naszego BooBear'a. Ostatnio znowu zaczęłam pisać z Robertem- moim byłym. Chciał, żebym do niego wróciła, ale nie chciałam znowu pakować się w toksyczny związek. Boję się jego reakcji, bo już nie raz przekonałam się o tym, że jest agresywny.
- Emily przestań oglądać się w lusterku i rusz dupę, bo jedziemy już!- krzyknęła Holly z salonu.
- Przynajmniej ja wyglądam jak człowiek, z nie lama!- odgryzłam się, zbiegając ze schodów.

                                                      ~Kilka godzin później~

Od godziny siedzimy na plaży. Właściwie to ja siedzę, bo się opalam, a chłopcy z Els i Holly wygłupiają się w wodzie. Nagle ktoś zasłonił mi słońce, co mnie wkurzyło.
- Chuj mnie obchodzi kim jesteś, ale mi odsłoń- warknęłam.
- Od kiedy stałaś się taka bezczelna, kochanie?- usłyszałam dobrze znany mi głos. Wstałam jak poparzona.
- Co Ty tu robisz, Robert?!- krzyknęłam przestraszona.
- Nie wydaje Ci się, że coś mi wisisz?- szarpnął mną.

                                                        ~Oczami Harrego~

Graliśmy w sitkę w wodzie, gdy nagle zauważyłem faceta szpiącego Emily.
- Ej, co się tam dzieje?- spytałem zdziwiony.
- Matko! Nikt ma za mną nie iść, zwłaszcza ty Lou- powiedziała Holly.
- Ale co to za koleś?!- spytał wkurzony.
- No nie poznajesz byłego ukochanego Ems?- spytała ironicznie Tomlinsonówna i podbiegła do siostry. My również podeszliśmy bliżej na wszelki wypadek.

                                                       ~Oczami Holly~

- Czego ty tutaj chcesz, kretynie?!- krzyknęłam do niego.
- Oj, chyba wybrałem zła siostrzyczkę- powiedział i zaczął się przystawiać do mnie, ale go odepchnęłam, aż się zachwiał- Lubię takie zadziorne.
- Harry zabierz Emily- krzyknęłam do chłopaka, bo widziałam, że siostra ledwo, co stoi z zaszklonymi oczami.Chłopak szybko podszedł i wziął Ems.
- A ty myślisz, żę skoro moja siostra nie chciała się z tobą przespać to ja będę chciała?! Żałosny jesteś człowieku!- krzyknęłam do Johnsona.
- No nie udawaj, że nie chcesz! Każdy wie jaka jesteś- uśmiechnął się cwaniakowato.
- No niby jaka jestem?
- Dajesz każdemu, dziwko!

                                                      ~Oczami Zayna~

Gdy wypowiedział ostatnie słowa Lou nie wytrzymałi podbiegł do nich z zamiarem rzucenia się na tego chłopaka. Szybko złapałem go.
- Ty gnoju! Jeszcze raz zbliż się do którejś z moich sióstr to zabiję cię!- krzyczał Tomlinson. Za to Niall podeszedł do tego frajera i walnął mu w ryj, na co każdy wybałuszył oczy.
- Naucz się traktować kobiety z szacunkiem- powiedział Horan. Zaczęliśmy wracać do domu.

                                                     ~W tym samym czasie~
                                                        ~Oczami Emily~

Jak ja mogłam być z takim dupkiem?! Harry mnie przytulał, a ja płakałam mu w rękaw.
- Ems, opowiedz mi o co w tym wszystkim chodziło- poprosił mnie Hazza, gdy w miarę się ogarnęłam.
- No bo to było tak, że siedziałam w parku z moją byłą koleżanką i nagle podeszli do nas Robert z Fabianem. Zaczęłam z nim flirtować, Fabian z Anne już po chwili się zmyli i zostałam z nim sama. Dobrze nam się rozmawiało, więc zaprosił mnie na randkę. Później było ich więcej, aż wkońcu zostaliśmy parą. Mama, Holly i Louis byli przeciwni, bo on ma 25 lat i wgl, ale ja twierdziłam, że go kocham. Byliśmy razem miesiąc i on zaprosił mnie na kolację do siebie. Na początku było okej, ale... później chciał żebym się z nim przespała, ale powiedziałam, że nie jestem jeszcze gotowa, a ze mną zerwał. Ostatnio ze sobą pisaliśmy i on chciał żebym do niego wróciła, ale się nia zgodziłam i resztę już znasz- skończyłam i zaczęłam ryczeć, a Harry miał zaszklone oczy.
- Ems, mała nie płacz. Nie warto...- nagle usłyszeliśmy śmiechy naszych wariatów, którzy po chwili byli już w środku.
- Co tu się dzieje?- spytał wkurzony Lou. Dopiero teraz skapłam się, że siedzimy ze sobą przytuleni ze łzami w oczach.
- Nic- powiedział Hazz.
- No jak to nic?- Louis. Postanowiłam go wkurzyć.
- Hazza nie ma sensu go dalej oszukiwać- powiedziałam, a chłopak od razu zaczaił o co chodzi.
- Em, wybór należy do ciebie.
- Dobrze, a więc.. Spodziewam się dziecka Harrego- powiedziałam i pogłaskałam się po brzuchu.Widziałam jak Louis robi się czerwony na twarzy.
- Jak?!- krzyknął.
- No nie wiesz jak się robi dzieci? A więc potrzeba dziewczyny i chłopaka i oni w sypialni...- zaczął Harry, ale nie skończył, bo zaczęłam się śmiać jak opętana, a po chwili Styles dołaczył do mnie.
- Idioci- powiedział Louis i wyszedł trzaskając drzwiami.
                                                        * * * * * * * * * * * * *
Koniec rozdziału drugiego. Postanowiłam, że możecie zadawać pytania do bohaterów w komentarzach. Mam nadzieję, że mi wyszedł. Pierwszy taki długi rozdział. Kocham ;**

Rozdział 1

                                                             ~Oczami Emily~
- Dlaczego nie mogę jechać?-spytałam mamę.
- Bo jesteś za młoda- odpowiedziała spokojnie.
- A dlaczego Holly może niby?
- Bo jest starsza.
- Tylko o 3 lata!- do kuchni przyszedł mój starszy braciszek.
- Co się stało?- spytał.
- Mama mi nie pozwala do Was jechać.
- Dalczego?- zwrócił się do naszej rodzicielki.
- BooBear, przeciesz mieszkasz z czworgiem przyjaciół, a poza tym dobrze znasz Harrego- westchnęła.
- Mamuś, wiesz, że Harry mnie nie kręci. No plooosę- zrobiłam maślane oczka.
- No już dobra, leć się pakować.
- Dziękuję!- rzuciłam się na nią i pobiegłam do pokoju.
                                                             ~Bez narracji~
- Louis obiecaj, że będziesz ją pilnował- prosiła matka swojego syna.
- Mamuś, przecież wiesz, że nie dam jej zrobić krzywdy.
- Nie chcę, żeby ktoś znowu ją zranił- zamartwiała się rodzicielka trójki dzieci.
- Obiecuję, że nikt jej nawet nie dotknie.
- Kocham Was, synku.
- My Ciebie też, mamo.
                                                          ~Oczami Louisa~
                                               ~Dwie godziny później: Londyn~
Właśnie stanęłam przed naszą willą.
- Zajebista chata, Lou- powiedziała Ems, a ja się tylko zaśmiałem.
- Wejdźcie, a ja wypakuję walizki- powiedziałem.
- Okeeej- powiedziały i znikły za drzwiami. Nagle usłyszałem przerażony krzyk Emily. Szybko rzuciłem walizki i wbiegłem do środka, gdzie zastałem Holly turlającą się po ziemi i Emily krzyczącą oraz zasłaniającą oczy. Weszłem dalej, a tam okażało się, że stoi nagi Hazz.
- Kretynie, idź się ubrać!- krzyknąłem, na co szybko wbiegł do góry. Zacząłem uspokajać Holly, której łzy ciekły ze śmiechu.
- Z czego się tak śmiałaś?- spytałem, gdy już się ogarnęła.
- Z miny Em, jak on na nią wpadł- zaśmiała się.
- Haha ale zabawne- poiedziała ironicznie Emily i spojarzała na naszą siostrę z mordem w oczach.
- Dobra to poznajcie debili, z którymi mieszkam- poweidziałem i jak na zawołanie zeszli chłopacy, a Holly znowu w brecht.
- Siema, nie przejmujcie się nią ona ma tak zawsze- powiedziałem, pokazując na leżącą ze śmiechu.
- Dobra kretynko ogarnij się, bo ludzi przerażasz- powiedziała Ems, ale Holly ją olała- Kupię Ci żelki!
- Powiedziałaś żelki?!- krzyknęli równocześnie Holly i Niall, na co wszyscy się zaśmiali.
- Dobra, chłopaki to są moje siostry Emily i Holly- powiedziałem, wskazując na dziewczyny. Chłopcy również się przdstawili, a potem dziewczyny poszły się rozpakować do ich pokoi.
- Niezłe dupy z twoich sióstr- powiedział Harry, na co reszta przytaknęła.
- Po pierwsze: spróbuj tylko którąś tknąć to cię uduszę, to się tyczy wszystkich, a po drugie: Emily ma dopiero 15 lat i już raz sporo przeżyła, więc nie ruszaj zwłaszcza jej. Zrozumiano?
- Tak- odpowiedzieli chórem.
                                        * * * * * * * * * * * * * * * * * *
To koniec pierwszego rozdziału. Mam nadzieję, że się podoba. Liczę na komentarze. Kocham ;**

Bohaterowie

                                                         Emily Tomlinson 15 lat 
                                  "Mów szeptem, jeśli mówisz o miłości."-William Szekspir 
Holly Tomlinson 18 lat
"Starość nie chroni przed miłością. Ale miłość cza­sem potrafi nas ochronić przed starością. "-Jeanne Moreau
Harry Style 19 lat 
"Nie istnieje miłość od pierwszego wejrzenia, od pierwszego wejrzenia może się obudzić tylko pożądanie. "-Pierre La Mure
Zayn Malik 20 lat
"Igraszka - to pojecie erotyczne. Każda gra jest za­bawą w miłość. "-Stefan Napierski
Niall Horan 19 lat
"Pocałunek jest w miłości tym, czym termometr w medycynie - pozwala dokładnie zdać sprawę z powagi sytuacji. "-Pierre Daninos
Louis Tomlinson 21 lat
"Miłość nie istniałaby, gdybyśmy byli do niej zmuszani. "-ks. Jerzy Popiełuszko
Liam Payne 19 lat
"Czasami trzeba usiąść obok i czyjąś dłoń zam­knąć w swojej dłoni, wtedy nawet łzy będą sma­kować jak szczęście. "-Wacław Buryła


Siema Directioners i nie tylko!

Hej! Mam na imię Marika i od dziś zaczynam pisać bloga, oczywiście o One Direction. Być może niekrórzy wiedzą, że już pisałam jedno opowiadanie, ale przestałam, ponieważ każdy to olewał. Mam nadzieję, że Wam się ten spodoba, będę starała się dodawać jak najczęściej (raz na dwa dni najpóźniej). Miłego czytania, zaraz dodam bohaterów i 1 rozdział.