piątek, 12 kwietnia 2013

Rozdział 11

                                                           ~Oczami Emily~


Pociągnęłam Hazzę za rękę i pobiegliśmy do mojego pokoju. Widziałam, że jest jakiś strapiony. Postanowiłam, że później o to spytam. Podeszłam do walizki i wyjęłam z niej moją ukochaną piżamę  i podreptałam do łazienki. Wzięłam odprężającą kąpiel i ubrałam piżamkę, umyłam zęby i weszłam z powrotem do pokoju, gdzie siedział Harry.
- Aww tak słodko wyglądasz, że mam ochotę cię schrupać- zaśmiał się, a ja mu zawtórowałam lekko uderzając go w ramię.
- Idź do łazienki i pośpiesz się to może dotaniesz nagrodę- powiedziałam kusząco i delikatnie przygryzłam płatek jego ucha. Szybko ruszył do łazienki, a ja parsknęłam śmiechem. Wzięłam laptopa i weszłam na strony plotkarskie i w oczy rzucił mi się nagłówek:

"Siostra członka zespołu One Direction Emily Tomlinson widziana była, gdy wychodziła ze szpitala wraz z Harrym Stylesem! Czy młody gwiazdor spotyka się z O 4 LATA MŁODSZĄ siostrą swojego najlepszego przyjaciela? Czy młodzi zakochani spodziewają się dzidziusia?"


- Kurwa!- krzyknęłam. Harry wyleciał z łazienki przestraszony.
- Co się stało?
- Ci idioci są wszędzie- powiedziałam i pokazałam mu artykuł.
- Skarbie, nie przejmuj się nimi- szepnął i pocałował mnie. Gdy chciał się oderwać przyciągnęłam go do siebie przez co wylądował obok mnie. Usiadłam na nim okrakiem i zaczęłam go namiętnie całować, co najwyzraźniej mu się spodobało, bo usłyszałam cichy jęk, gdy zrobiłam mu malinkę. Dalej możecie się domyślić, co się stało.



                                                      ~Oczami Emily~


- Cześć skarbie- usłyszałam ten cudowny głos zaraz po przebudzeniu.
- Hej kochanie- poiedziałam i cmoknęłam go w usta. Wstałam z łóżka, założyłąm bieliznę i udałam się do łazienki. Umyłam się i umyłam zęby. Ubrałam sukienkę, założyłam balerinki, zrobiłam delikatny makijażuczesałam się. Wychodząc, spryskałam się moimi ukochanymi perfumami. Harry był już gotowy.
- Idziemy na śniadanie?- spytał.
- Yhymm- mruknęłam po czym zeszliśmy na dół do kuchni, gdzie siedzieli wszyscy.
- W końcu zeszliście.
- Tsaa- burknęłam, nie będąc w nastroju.
- Pierwsz małżeńska kłótnia?- sarknął Malik, na co spojrzałam na niego z mordem w oczach.
- Chrzań się...- powiedziałam i chciałam coś jeszcze dodać, ale zadzwonił dzwonek do drzwi. Mama wstała i poszła otworzyć. W tym czasie nalałam sobie soku i się napiłam. Nagle do środka wszedł ktoś kogo bym się nigdy nie spodziewała. Cały sok, który miałam w buzi wylądował na twarzy mojego brata.
- Jus, co ty tu robisz?!- krzyknęłam, rzucając mu się na szyję. Tak, to był Justin Bieber. Pewnie zastanawiacie się skąd go znacie. Otóż, kiedyś byłam na 2-miesięcznych wakacjach na Karaibach i był tam też Jus i się zaprzyjaźniliśmy. Nigdy nie byliśmy parą, ponieważ miałam wtedy 14 lat i wątpiliśmy aby to mogło przetrwać, a później stwierdziliśmy, że nie chcemy psuć tego co jest między nami.
- Przyjechałem odwiedzić moją księżniczkę- zaśmiał się, a ja mu zawtórowałam
- Ojejku, jesteś słodki.
- Wypiękniałaś od naszego ostatniego spotkania, młoda- powiedział, a ja się zarumieniłam. Usłyszałam odchrząknięcie Harrego, więc się odwróciłam.
- Kolejny? Szybka jesteś, KSIĘŻNICZKO- usłyszałam ironiczny śmiech Zayna, który zaraz po tych sowach wyszedł.
- Kretyn- mruknęłam.
- Kochanie, może nas przedstawisz?- spytał Harry.
- A no tak! Jus, to jest Harry, mój chłopak, Hazz to jest Justin, mój przyjaciel- powiedziałam, a oni podali sobie dłonie.
- Sorry Ems, że pytam, ale czy ty przypadkiem nie wyglądałaś kiedyś jak patyk, a teraz trochę przytyłaś?- spytał Jus. Kurwa! Aż tak to się rzuca?
- A no bo widzisz...




                             * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *



Hejka! Wprowadziłam postać Justina, ponieważ jest jednym z moich idoli. Mam nadzieję , że nie macie nic przeciwko. Wogóle u nas w szkole mieliśmy alarm przeciwpożarniczy i ja wyszłam w cienkiej bluzce, a tak piździło i mój kolega, który mi się podoba dał mi swoją bluzę, a sam został w krótkim rękawku. To było słodkie z jego strony, prawda? Do następnego! xoxo

czwartek, 4 kwietnia 2013

Rozdział 10

                                                                ~Oczami Emily~

- Dziękuję- powiedziałam, a lekarka wyszła.
- To dobra, zbieramy się już. W torbie są ciuchy- powiedziała mama i wyszła z Louisem i Harrym. Podeszłam do torby i wyciągnęłam z niej wybrane przez mamę ubrania. Poszłam do szpitalnej łazienki i wzięłam szybki prysznic. Zrobiłam lekki makijaż. Włosy przeczesałam i zostawiłam rozpuszczone. Wyszłam na korytarz, gdzie czekali Harry i Lou.
- Gdzie mama?- spytałam.
- Poszła po wypis- powiedział Louis przytulając mnie.
- Idziemy?- spytał Harry, wskazując na mamę, która nam machała na znak żebyśmy szli do samochodu.
- Tsaa- mruknęłam. Hazz złapał mnie za rękę i ruszliśmy za Lou. Wsiedliśmy do samochodu mojej mamy i ruszyliśmy w stronę domu.
- Gdzie Zayn?- spytałam cicho.
- Nie wiem. Pewnie jak to on poszedł na imprezę- powiedział Lou.
- Ale chodziło mi o to gdzie się zatrzymał.
- U nas. Choć po tym, co powiedział mam ochotę go zabić.
- Pff niech się pieprzy- prychnęłam- Mam go w dupie. Skoro za taką mnie ma to jego problem. Rzekomo mnie kocha, a później wyzywa od szmat i dziwek?
- Przyjebię mu- syknął Harry.
- Nie ma sensu- szepnęłam. Zauważyłam, że dojechaliśmy. Szybko rzuciłam się biegiem, bo nagle zachciało mi się rzygać. Wbiegłam do salonu. I co tam zastałam? Zayna liżącego się z Anne. Zasłoniłam usta dłonią, by nie wydać z siebie krzyku.
- Sorry, że przeszkadzam, ale moglibyście się z tąd ulotnić- warknęłam, a "zakochani" się od siebie oderwali.
- Anne, skarbie poczekaj na zewnątrz- powiedział Zayn.
- Okej, kotku- powiedziała i wyszła, obrzucając mnie bezczelnym uśmiechem. Chciałabym zobaczyć, czy gdybym tupnęła nogą to, czy by jej tapeta z ryja spadła.
- Przyznaj, że chciałabyś być na jej miejcu- powiedział przyciskając mnie swoim ciałem do ściany.
- Chyba Cię pojebało, człowieku! I odejdź ode mnie!- warknęłam.
- Pamiętam jak się wiłaś pode mną i jęczałaś z rozkoszy- szepnął mi do ucha. Teraz to przegiął! Wkurzyłam się i przypieprzyłam mu w twarz. On tylko zaśmiał się gorzko i wpił mi się w usta. Próbowałam się wyrwać, ale zbyt mocno napierał na mnie ciałem. Nagle ktoś go odepchnął. Odwróciłam się i ujrzałam Harrego.
- Weź się od niej odpierdol- syknął mój chłopak, zaciskając dłonie w pięści.
- Może chcesz jeszcze raz przeżyć takie coś?- spytał ironicznie uśmiechając się do mnie bezczelnie.
- Pierdol się.
- Tylko z Tobą, mała.
- Hahahahah teraz to jebłeś takiego suchara, że mała bania- weszedł Lou z mamą.
- Nigdy nie mów nigdy- zaśmiał się, wychodząc z salonu i kierując się do drzwi.
- Pomarzyć sobie zawsze można!- krzyknęłam za nim, na co usłyszałam prychnięcie i trzaśnięcie drzwi- Pierdolony gnojek.
- Em, wyrażaj się- upomniała mnie mama.
- Mamo jest mały problem ze spaniem- powiedział Lou.
- Czemu?
- No bo ty śpisz w swoim pokoju, ja w swoim, Em w swoim, Zayn u Holly. A Harry?
- Może spać u mnie- powiedziałam.
- Nie ma mowy- powiedziała mama.
- Czemu?
- Bo masz 15 lat?
- No i co? Mamo, przecież dwa razy nie zajdę w ciąże za jednym razem. A poza tym, czy jeśli mówię, że może spać u mnie, to musi oznaczać seks?
- Ale...
- No mamooo?
- No dobra już, ale grzecznie mi tam.
- Pewnie.
Pociągnęłam Hazzę za rękę i pobiegliśmy do mojego pokoju. Widziałam, że jest jakiś strapiony. Postanowiłam, że później o to spytam.



                                                     * * * * * * * * * * *



Hejka! Co tam u Was?
Są tu jakieś Mixers? Widziałyście nowy teledysk? Kochaam go!
Jak myślicie o co chodzi Hazzie?
Do następnego! xoxo

niedziela, 31 marca 2013

Rozdział 9

~Oczami Emily~

Powoli otwierałam oczy, ale po chwili szybko je zamknęłam, gdyż poraziło mnie białe światło. Przez moment przyzwyczajałam oczy do światła. Rozejrzałam się po pomieszczeniu i zobaczyłam obok mnie uśmiechającego się Harrego.
- Gdzie ja jestem?- spytałam zachrypniętym głosem.
- W szpitalu...- powiedział i chciał chyba coś dodać, ale nie zdążył, bo do środka wszedł lekarz, a za nim moja mama z Lou i Zaynem?!
- Co on tu robi?!- krzyknęłam.
- Ems, nie denerwuj się. Nie możesz. Ciąża jest zagrożona- szepnął Harry, a mi łzy stanęły w oczach. Wtuliłam się w jego tors i pozwoliłam, aby łzy płynęły mi po twarzy. Wiedziałam, że pewnie moja mama o wszystkim już wie, ale nie przejmowałam się tym. W tej chwili najważniejsze było moje dziecko i Harry.
- Emily pogadamy?- usłyszałam Jego głos.
- Kurwa! Dlaczego wszyscy teraz nagle chcą ze mną rozmawiać?! Mogliście wcześniej myśleć!- krzyknęłam przez płacz. Harry cały czas mnie tulił i uspokajał. Wiedziałam, że prędzej, czy później będę musiała zobaczyć się z Zaynem, ale nie podejrzewałam, że to aż tak będzie boleć. Harry powiedział, że zaraz przyjdzie tylko zadzwoni do chłopaków. Spojrzałam na mamę ze łzami w oczach.
- Cii kochanie- powiedziała mama tuląc mnie do swojej piersi.
- Mamuś przepraszam..
- Nie martw się. Poradzimy sobie. A teraz porozmawiaj z nim.
- Nie mam ochoty z tym kimś rozmawiać- warknęłam patrząc na Malika.
- Ale musisz.
- Nic kurwa nie muszę! Potraktował mnie jak dziwkę i mam z nim rozmawiać?! Chciałeś wykorzystać okazję, że się najebałam i cię pocałowałam żeby mnie przelecieć?!- krzyknęłam kierując ostatnie słowa do Zayna.
- Doskonale wiesz, że tak nie jest- powiedział.
- No a jak?! Okej rozumiem. Mogłeś być żły, że Hazza mnie pocałował, a ja to odwzajemniłam. No ale mogłeś dać dojść mi do słowa, a nie od razu zarzucać, że to jego dziecko. Wiedziałeś, że wtedy uprawiałam seks pierwszy i jedyny raz. I to z Tobą! Takie miałeś do mnie zaufanie?! To ja podziękuje za taki związek. A teraz wyjdź.
- Ems kochanie..- zaczął i przejechał dłonią po moim policzku.
- Nie mów do mnie tak i nie dotykaj mnie! Rozdział z twoim imieniem w roli głównej jest zamknięty. Jestem z Harrym.
- Masz do mnie pretensje, a sama już jesteś z nim?! I teraz zastanów się dlaczego potraktowałem Cię jak dziwkę?! Bo tak się kurwa zachowujesz! Wiedziałem, że popełniłem błąd źle cię osądzając, ale teraz wyszło jaka jesteś!
- Wypierdalaj!
- Bo co, bo powiedziałem prawdę?!
- Okej może i jestem dziwką, ale teraz to nie twój problem! Wiesz co?! Teraz żałuję, że nie puściłam się z Harrym i to nie jest jego dziecko!
- Szmata- powiedział i wyszedł trzaskając drzwiami.Mama i Lou, którzy byli przy całym zajściu patrzyli na Zayna ze złością, a na mnie ze współczuciem. Nagle do sali wszedł Harry z moją dawną lekarką.
- Dzień dobry, młoda- powiedziała uśmiechając się.
- Dzień dobry, panno Collins- powiedziałam.
- Już nie Collins. Wyszłam za mąż- powiedziała pokazując prześliczny pierścionek zaręczynowy obrączkę.
- Ojej Haz patrz jakie śliczne- powiedziałam piszcząc.
- Twój będzie jesz piękniejszy. Bez urazy- zaśmiał się Styles, a mi się miło zrobiło na serduszku, że planuje on ze mną przyszłość i nie przejmuje się tym, że noszę w sobie dziecko jego kumpla.
- Aww kocham cię- szepnęłam tak, że tylko on usłyszał. Uśmiechnął się jeszcze szerzej i bez słowa wpił się w moje usta. Było mi tak dobrze (bez skojarzeń xD). Komuś czytaj Louisowi się to nie spodobało, bo po chwili usłyszłam jego chrząknięcie. Zawsze był nadopiekuńczy. Chciał mi zastąpić ojca, który miał nas w dupie.
- Musisz przerywać tak świetną chwilę?- spytałam ironicznie na co Harry z lekarką i mamą się zaśmiali, a Lou pokazał mi język.
- Dobra koniec żartów. Musimy teraz poważnie porzmawiać- powiedziała doktorka.
- Tak wiem.
- Emily rozumiem każdemu zdarzają się wpadki, ale pamiętaj, że seks to nie zabawa dla dzieci. Chcesz w wieku 20 mieć 5 dzieci? Wątpię w to. Ciąża w twoim wieku to wielkie zagrożenie. Jest duże prawdopodobieństwo, że możesz poronić. Nie możesz się przemęczyć i denerwować, ale masz ogromne szzęście, że płód się dobrze rozłożył. Tak to wszystko jest ok możesz już wracać do domu.
- Dziękuję.




Taki tam prezent wielkanocny ode mnie. Mam nadzieję, że się spodobał. Do następnego xoxo


piątek, 29 marca 2013

Rozdział 8

~Oczami Emily~

Gwałtownie się obróciłam...ujrzałam Evitę jak zwykle uśmiechającą się od ucha do ucha.
- No co młoda starych przyjaciół nie poznajesz?- spytała ściskając mnie.
- Nie zauważyłam was- skłamałam, wysilając się na uśmiech. Harry patrzył na mnie zdezorientowany.
- Widzę, że wyrwałaś nowe ciacho- zaśmiała się puszczając oczko do Hazzy- Zawsze miałaś szczęście do tych przystojniaków.
- Tsaa- mruknęłam.
- A no tak! Zapomniałabym, Robert chce z Tobą pogadać- burknęła, ona nigdy nie przepadała za Robertem tak jak John i Jack. Na samą wzmiankę o Robercie poczułam jak Harry ściska mocniej moją ręke.
- Nie mamy o czym- burknęłam.
- Wydaje mi się, że mamy- usłyszałam nagle głos Jonsona, aż podskoczyłam zawsze zjawiał się wtedy kiedy nawet się nie spostrzegłam.
- Kurwa! Nie strasz mnie- warknęłam.
- Kiedyś to lubiłaś- usłyszałam przy moim uchu. Evita widocznie wiedziała, że Hazz zaraz wybuchnie, więc pociągnęła go za ręke do Johna i Jacka.
- Wydaje mi się, że to "kiedyś" już dawno minęło i raczej nie wróci.
- Zawsze możmy spróbować od nowa- powiedział, przyciągając mnie do siebie i kładąc ręce bliko mojego tyłka- Wystarczy, że zotawisz tego pedała...- nie wytrzymałam i przyjebałam mu w twarz z otwartej dłoni. Złapał się za czerwony policzek, a potem ścisnął mnie za nadgarstki, aż zbielały mu kłykcie, a mi pojawiły się łzy w oczach.
- Posłuchaj szmato, nie będziesz tak ze mną pogrywać- powiedział szarpiąc mną.
- Puść mnie! To boli!- krzyczałam wyrywając się. Nagle Roberta odepchnął Harry, który pojawił się koło nas tak szybko niczym Edward ze Zmierzchu.
- Jeszcze raz ją dotkniesz, to pożałujesz, że się urodziłeś- warknął na niego.
- Hahh nie groź mi chłopczyku. Ta dziwka prędzej czy później będzie moja- powiedział z bezczelnym uśmiech. Hazza nie wytrzymał i rzucił się na niego z pięściami. Był wkurwiony na maksa.
- Harry! Hazza, proszę wracajmy!- krzyczałam przez łzy. To nic nie dawało.
- Evita! Pomóż!- krzyknęłam. Dziewczyna szybko podleciała z chłopakami. Anne z Amelią olały sprawę i dalej gadały, co chwilę rzucając w moją stronę gardzące spojrzenia. Chwilę później chłopacy odciągnęli ich od siebie. Fabian z Johnem trzymali wyrywjącego się Roberta, który miał rozcięty łuk brwiowy i wargę, a Jack uspokajał Hazzę, który patrzył z nienawiścią na Johnsona. Evita zaczęła prawić im kazanie, a właściwie drzeć się na całą okolicę. Nagle poczułam ostry ból brzucha, spływającą ciecz po nogach. Spojrzałam w dół i zobaczyłam płynącą strumieniem krew.
- Moje dziecko- powiedziedziałam niedowierzając. Nagle ból stał się taki ostry, że osunęłam się na nogach.
Ból.
Krzyki.
Krew.
Dźwięk karetki.
Ciemność.


czwartek, 28 marca 2013

Rozdział 7

~Oczami Emily~

- Mamo, ja naprawdę...- nie dokończyłam, bo do kuchni wszedł...Harry?
- Co ty tu robisz?- spytałam zdziwiona.
- Ems, musimy pogadać- powiedział łamiącym się głosem. Jeszcze nigdy nie widziałam go w takim stanie.
- Harry, ja nie mogę- szepnęłam.
- Proszę Cię.. To dla mnie ważne- również szepnął.
- No dobra. Chodź do mnie- powiedziałam i pociągnęłam go do mojego pokoju. 
- Sorry, że mam bałagan, ale zazwyczaj do siebie nikogo nie wpuszczam.
- Ale mnie zaszczyt kopnął. Pozwól, że Ci się pokłonię królowo- powiedział z powagą i zrobił ukłon.
- Och, Haroldzie- powiedziałam delikatnie śmiejąc się po czym usiadłam na łóżku. Harry poszedł w moje ślady i również usiadł. Milczeliśmy. Nagle Harry chwycił do ręki zdjęcie. Była na nim moja była przyjaciółka AnneFabian.
- Kto to?-spytał po chwili.
- Pamiętasz jak opowiadałam Ci o Robercie?- pokręcił głową na tak- To, to jest właśnie Anne i Fabian.
- Czemu się już nie przyjaźnicie?
- No bo to było tak, że przed poznaniem Fabiana i Roberta była zupełnie inna. Poczekaj chwileczkę- powiedziałam i podbiegłam do szafki, w której trzymałam album ze zdjęciami przyjaciół- Kiedyś nigdy by nie założyła takich ciuchów. Spójrz na to -pokazałam mu zdjęcie z przed roku- Po zerwaniu z Robertem wykrzyczała mi w twarz, że jestem nic nie wartą szmatą i, że Robert zdradzał mnie z nią cały czas, za co jak się później okazało pobił ją Fabian, ale ja już jej nie chciałam znać. Byłabym w stanie wybaczyć jej słowa, ale miała mnie w dupie. Wolała świat narkotyków, alkoholu, papierosów i seksu, a mnie takie coś nigdy nie kręciło. Dobra, my raczej nie mieliśmy gadać o moich starych znajomościach, więc..-zakończyłam pytającym głosem.
- Emily, mi naprawdę na tobie zależy. Odkąd Cię poznałem, stałaś się częścią mojego życia. Chciałem Cię jeszcze przeprosić za tą akcję z Zaynem...- przerwałam mu namiętnym pocałunkiem. Nie wiem, co mną kierowało, ale czułam, że muszę to zrobić. Gdy się od siebie oderwaliśmy Harry patrzał na mnie w osłupieniu, a ja przygryzłam wargę.
- Harry, wiesz, że jesteś dla mnie ważny, ale nie wiem, czy można to nazwać miłością. Jeśli chcesz możemy spróbować, ale to zależy od Ciebie.
- Pewnie, że chcę- powiedział i cmoknął mnie w nosek, a ja się delikatnie zaśmiałam.
- Pójdziemy się przejść? spytałam po chwili. Kiwnął potwierdzająco głową- Poczekaj chwilę- powiedziałam i poszłam do łazienki. Ściągnęłam ubrania i podreptałam pod prysznic. Po kąpieli owinęłam się ręcznikiem i podeszłam do lustra. Zrobiłam makijaż, pomalowałam szybko paznokcie, założyłam jeden z moich ulubionych zestawów i pokręciłam włosy lokówką. Wyglądałam całkiem nieźle. Wzięłam torebkę i wyszłam z łazienki, ale w pokoju nie było Hazzy. Zbiegłam po schodach, gdzie tak jak myślałam siedział mój chłopak z Lou.
- My wychodzimy- powiedziałam i pociągnęłam Harrego na dwór. Spacerowaliśmy godzinami po uliczkach Doncaster. Nawet Hazz niósł mnie na barana. Nagle kawałek od nas dostrzegłam Johna, Evitę i Jacka obok nich Anne rozmawiającą z Amelią, które stały przy FabianieRobercie.
- Chodźmy stąd- powiedziałam i szybko pociągnęłam Hazzę w przeciwną stronę. Nagle poczułam szarpnięcie ręki. Gwałtownie się obróciłam...



czwartek, 21 marca 2013

Rozdział 6

                                     To, co tam usłyszałem i zobaczyłem załamało mnie...       

~W tym samym czasie~
 ~Oczami Emily~   

Kurwa! Jak mogłam być tak nieodpowiedzialna?!! Kurwa, kurwa, kurwa! Zjebałam sobie i jemu życie. Muszę stąd jak najszybciej zniknąć! Zaczęłam się pakować. Gdy skończyłam, usiadłam obok walizek. Do pokoju wszedł Harry .
- Mała.. co ty wyprawiasz?- spytał oszołomiony.
- Nie będę mu niszczyła życia,  nie będę mu niszczyła życia- szeptałam jak obłąkana. Podszedł do mnie i wstrząsnął ramionami.
- Ogrnij się! Co się stało?
- Ja..Zayn..My.. Znaczy ja..Jestem w ciąży.
- Kurwa!- krzyknął i zaczął nerwowo chodzić po pokoju.
- Harry, o co chodzi?
- Ty jesteś ślepa? Nie widzisz, że Cię kocham?- podszedł bliżej, więc cofnęłam się wpadając na ścianę.
- Hazz,wiesz, że jesteś dla mnie ważny, ale...- przerwał mi pocałunkiem . Na początku się opierałam, ale po chwili go odwzajemniłam. Nagle drzwi się otworzyły, a do pokoju wpadł Zayn i rzucił się z pięściami na Harrego.
- Ty gnoju! Jak mogłeś?!
- Zayn, kurwa pojebało Cię?!- krzyknęłam, wchodząc między nich.
- Mnie?! To nie ja lizałem się z twoją przyjaciółką!
- Przestań!
- No co może mi powiesz, że to nie moje dziecko tylko jego?!- w tym momencie nie wyrobiłam i go spoliczkowałam.
- Pierdol się, Malik!- krzyknęłam po czym dodałam- Nie chcę Cię znać! To koniec!
Wyszłam z pokoju, trzaskając drzwiami. Poszłam do pokoju Louisa. Łzy ciekły mi po twarzy. Wtuliłam się w mojego starszego braciszka.
- Zjebałam Loui- szępnęłam, nadal płacząc.
- Cii, mała, wszystko będzie okej..
- Nie będzie! Chcę wrócić do mamy..
- Na pewno?
- Yhymm.. Już się spakowałam.
- Dobrze, odśwież się. Masz 30 minut.
Pobiegłam do łazienki i spojrzałam w wielkie lustro. Nie mogę uwierzyć, że za 9 miesięcy na świat przyjdzie moja/mój córka/syn. Jejku! Z jednej strony jestem przerażona, ale z drugiej bez względu na wszystko już kocham tą małą istotkę. Szybko wykąpałam się, ubrałam luźny sweterkrótkie spodenkiconverse. Umalowałam się. Uczesałam się. Wychodząc, wzięłam moją torebkę i włożyłam do niej mojego iPhona.
- Już jestem gotowa!- krzyknęłam, wychodząc z łazienki.
- Okej, leć do auta!- krzyknął Lou ze swojego pokoju. Wsiadłam do samochodu, a po chwili przyszedł Louis.
- Powiesz mi teraz, co się stało?- spytał, gdy byliśmy w drodze do Doncaster.
- Zerwałam z Zaynem..
- Ale czemu?!
- No bo..- opowiedziałam mu całą historię. Widziałam jak robi się czerwony na twarzy ze złości.
- Zabiję ich obydwu- syknął. 
- Harry niczym nie zawinił. Chciał być szczery wobec mnie. To Zayn przegiął, ale masz się w to nie wtrącać to ja zjebałam sprawę, idąc z nim do łóżka i będąc z nim, ale czasu nie cofnę. Poza tym to twoi przyjaciele i nie chcę, żeby coś się popsuło przeze mnie- powiedziałam, wycięrając pojedynczą łzę.
- Już dobrze mała..
- Mama dostanie zawału jak się dowie o.. ciąży.
- Ahh.. To moja wina- szepnął.
- Co? Nie! Przecież to nie ty pieprzy..- przerwał mi.
- Dobra nie dokańczaj!- popatrzyłam na niego jak na wariata- No co? Nie chcę słuchać, co robił mój kumpel z MOJĄ PIETNASTOLETNIĄ SIOSTRĄ.
- A ja nie chcę o tym opowiadać- powiedziałam i wgapiłam się w szybę. Nagle w radiu usłyszałam pierwsze akordy "Little Tgings". I po chwili usłyszałam JEGO głos:

"Your hand fits in mine like it's made just for me
But bear this in mind it was meant to be.
And I'm joining up the dots with the freckles on your cheeks.
 And it all makes sense to me..."

Nawet nie wiem kiedy łzy pociekły mi po twarzy. Szybko je otarłam, aby Lou nie zobaczył, że znowu przez NIEGO płaczę.
- Już jesteśmy- odezwał się Louis, a mnie momentalnie sparaliżowało. Po chwili się otrząsnęłam. Szybko wyszłam z auta i wręcz wbiegłam do domu. Mama siedziała w kuchni. Podbiegłam do niej i się przytuliłam.
- Mamuś, przepraszam...- rozpłakałam się jak małe dziecko.
- Córcia, co się stało? Co ty tu robisz?
- Mamo, ja naprawdę...- nie dokończyłam, bo do kuchni wszedł...



niedziela, 17 marca 2013

Rozdział 5

~Tydzień później~
                                                                    ~Oczami Zayna~

Kolejny nudny wieczór spędzony przed telewizorem na oglądaniu głupich komedii. Mam tego dosyć, że nie mogę normalnie podejść do mojej ukochanej i jej przytulić. Rozumiem, że boi się reakcji Lou. W końcu to jego siostra. Zresztą ja też bym się wściekł, gdybym dowiedział się, że mój przyjaciel spał i chodzi z moją młodszą siostrą. Nagle dostałem sms:

                                          "Za pięć minut w moim pokoju.
                                                               Twoja Em xoxo"

- Ja już pójdę spać- powiedziała Emily. Wychodząc, rzuciła mi ostatnie spojrzenie.
- Ja chyba też już pójdę- powiedziałem chwilę później. Szybko weszłem do pokoju Ems, wcześniej upewniając się, czy nikt za mną nie poszedł. Moja ukochana leżała na łóżku z laptopem na kolanach.
- Hej skarbie- powiedziała, zdejmując laptopa z kolan.
- Hej słońce- powiedziałem i ją pocałowałem.
- Brakowało mi tego- powiedziała, wtulając się we mnie.
- Mi też, kochanie. Mam tego dosyć, że musimy się ukrywać...
- Wiesz, że ja też. No ale znasz Lou- powiedziała i mnie pocałowała, siadając na mnie okrakiem. Nagle drzwi otworzyły się z hukiem, a do pokoju wpadł...

~Oczami Emily~

Całowaliśmy się, gdy nagle do pokoju wpadł wkurwiony Louis. Szybko zeszłam z Zayna i spojrzałam przerażona na mojego brata.
- O co tu chodzi?!- krzyknął.
- Lou to nie tak...- próbowałam tłumaczyć, ale mnie olał.
- Myślałem, że jesteś moim przyjacielem Malik, ale jesteś kolejnym dupkiem, chcącym przelecieć moją siostrę!- nagle do pokoju wlecieli chłopacy.
- Co tu się dzieje?!- krzyknął Liam.
- O to, że ten dupek chce przelecieć moją siostrę!
- Louis to naprawdę nie tak...
- Emily zamknij się!- krzyknął Louis, a mój chłopak stanął po mojej stronie.
- Nie mów tak do niej!- krzyknął, a mój brat nie wytrzymał i rzucił się na niego z pięściami.
- Louis przestań! Louis!- krzyczałam, ale on nadal go bił, dobrze, że Li go odciągnął.
- Louis posłuchaj mnie...- powiedziałam, ale nie dane było mi skończyć, bo poczułam jak wszystko podchodzi mi pod gardło. Dzybko rzuciłam się w stronę łazienki, gdzie zwymiotowałam. Chłopcy przybiegli za mną.
- Wyjdźcie stąd- szepnęłam i próbowałam wstać, ale straciłam równowagę, na szczęście Zayn mnie złapał. Podeszłam do umywalki na chwiejnych nogach. Opukałam twarz i spojrzałam w lustro. Wyglądałam żałośnie- rozmazany makijaż, blada twarz, rozczochrane włosy. Przypadkiem spojrzałam na szafkę, gdzie leżały podpaski. Zaczęłam zastanawiać się kiedy powinnam dostać okres. Zawsze miałam regularnie, a teraz spóźniał mi się o 1,5 tygodnia.
- To niemożliwe- szepnęłam i zsunęłam się po ścianie.
- Ems, co się dzieje?- spytał Zayn.
- Chodzi o to, że...- nie dokończyłam, bo wybuchnąłam spazmatycznym płacze. Zayn bez słowa mnie przytulił.
- Chodzi o to... o to, że...że chyba jestem w ciąży- ostatnie słowa wyszeptałam. Poczułam jak chłopak poluźnia uścisk i wstaje.
- Emily, to nie może być prawda- powiedział stanowczym głosem.
- Ale jest!- krzyknęłam i wybiegłam prosto do mojego pokoju, po drodze wpadając na Harrego.

~Oczami Zayna~

- Ty gnoju! Jak mogłeś?! Ona ma dopiero 15 lat! Nawet nie skończyła gimnazjum! O to Ci chodziło, żeby ją przelecieć?!- krzyczał Louis, próbując się na mnie nie rzucić.
- Lou, przecież wiesz, że nigdy bym Ci tego nie zrobił. Po prostu zakochałem się w niej. 
- W dupie to mam! Zostawisz ją samą z dzieckiem?! Co ona zrobi z nauką?! A ty z karierą?! Chcesz ją już zakończyć tak jak naszą przyjaźń?
- Ale Louis, przecież nigdy bym jej nie zostawił.
- No dobra, Zayn. Może przegiąłem. Ale jak ty byś się czuł, jakby np. Harry przeleciał Waliyha'ę? Mimo wszystko najbardziej zabolało, że mi nic nie powiedzieliście..
- Przepraszam..
- Okej, uznajmy, że po sprawie. A teraz idź do Emily- tak jak powiedział, tak zrobiłem. To, co tam usłyszałem i zobaczyłem załamało mnie...

 * * * * * * * * * * * * * *

Koniec rozdziału 5. Jak myślicie, co zobaczył Zayn? Martwi mnie to, że jest bardzo mało wejść i komentarzy, ale skończę tego bloga, bo obiecałam. Ostatnio mam problemy z internetem, więc rozdział może się opóźnić. Do następnego! xx