~Oczami Emily~
Pociągnęłam Hazzę za rękę i pobiegliśmy do mojego pokoju. Widziałam, że jest jakiś strapiony. Postanowiłam, że później o to spytam. Podeszłam do walizki i wyjęłam z niej moją ukochaną piżamę i podreptałam do łazienki. Wzięłam odprężającą kąpiel i ubrałam piżamkę, umyłam zęby i weszłam z powrotem do pokoju, gdzie siedział Harry.
- Aww tak słodko wyglądasz, że mam ochotę cię schrupać- zaśmiał się, a ja mu zawtórowałam lekko uderzając go w ramię.
- Idź do łazienki i pośpiesz się to może dotaniesz nagrodę- powiedziałam kusząco i delikatnie przygryzłam płatek jego ucha. Szybko ruszył do łazienki, a ja parsknęłam śmiechem. Wzięłam laptopa i weszłam na strony plotkarskie i w oczy rzucił mi się nagłówek:
"Siostra członka zespołu One Direction Emily Tomlinson widziana była, gdy wychodziła ze szpitala wraz z Harrym Stylesem! Czy młody gwiazdor spotyka się z O 4 LATA MŁODSZĄ siostrą swojego najlepszego przyjaciela? Czy młodzi zakochani spodziewają się dzidziusia?"
- Kurwa!- krzyknęłam. Harry wyleciał z łazienki przestraszony.
- Co się stało?
- Ci idioci są wszędzie- powiedziałam i pokazałam mu artykuł.
- Skarbie, nie przejmuj się nimi- szepnął i pocałował mnie. Gdy chciał się oderwać przyciągnęłam go do siebie przez co wylądował obok mnie. Usiadłam na nim okrakiem i zaczęłam go namiętnie całować, co najwyzraźniej mu się spodobało, bo usłyszałam cichy jęk, gdy zrobiłam mu malinkę. Dalej możecie się domyślić, co się stało.
~Oczami Emily~
- Cześć skarbie- usłyszałam ten cudowny głos zaraz po przebudzeniu.
- Hej kochanie- poiedziałam i cmoknęłam go w usta. Wstałam z łóżka, założyłąm bieliznę i udałam się do łazienki. Umyłam się i umyłam zęby. Ubrałam sukienkę, założyłam balerinki, zrobiłam delikatny makijaż i uczesałam się. Wychodząc, spryskałam się moimi ukochanymi perfumami. Harry był już gotowy.
- Idziemy na śniadanie?- spytał.
- Yhymm- mruknęłam po czym zeszliśmy na dół do kuchni, gdzie siedzieli wszyscy.
- W końcu zeszliście.
- Tsaa- burknęłam, nie będąc w nastroju.
- Pierwsz małżeńska kłótnia?- sarknął Malik, na co spojrzałam na niego z mordem w oczach.
- Chrzań się...- powiedziałam i chciałam coś jeszcze dodać, ale zadzwonił dzwonek do drzwi. Mama wstała i poszła otworzyć. W tym czasie nalałam sobie soku i się napiłam. Nagle do środka wszedł ktoś kogo bym się nigdy nie spodziewała. Cały sok, który miałam w buzi wylądował na twarzy mojego brata.
- Jus, co ty tu robisz?!- krzyknęłam, rzucając mu się na szyję. Tak, to był Justin Bieber. Pewnie zastanawiacie się skąd go znacie. Otóż, kiedyś byłam na 2-miesięcznych wakacjach na Karaibach i był tam też Jus i się zaprzyjaźniliśmy. Nigdy nie byliśmy parą, ponieważ miałam wtedy 14 lat i wątpiliśmy aby to mogło przetrwać, a później stwierdziliśmy, że nie chcemy psuć tego co jest między nami.
- Przyjechałem odwiedzić moją księżniczkę- zaśmiał się, a ja mu zawtórowałam
- Ojejku, jesteś słodki.
- Wypiękniałaś od naszego ostatniego spotkania, młoda- powiedział, a ja się zarumieniłam. Usłyszałam odchrząknięcie Harrego, więc się odwróciłam.
- Kolejny? Szybka jesteś, KSIĘŻNICZKO- usłyszałam ironiczny śmiech Zayna, który zaraz po tych sowach wyszedł.
- Kretyn- mruknęłam.
- Kochanie, może nas przedstawisz?- spytał Harry.
- A no tak! Jus, to jest Harry, mój chłopak, Hazz to jest Justin, mój przyjaciel- powiedziałam, a oni podali sobie dłonie.
- Sorry Ems, że pytam, ale czy ty przypadkiem nie wyglądałaś kiedyś jak patyk, a teraz trochę przytyłaś?- spytał Jus. Kurwa! Aż tak to się rzuca?
- A no bo widzisz...
* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *
Hejka! Wprowadziłam postać Justina, ponieważ jest jednym z moich idoli. Mam nadzieję , że nie macie nic przeciwko. Wogóle u nas w szkole mieliśmy alarm przeciwpożarniczy i ja wyszłam w cienkiej bluzce, a tak piździło i mój kolega, który mi się podoba dał mi swoją bluzę, a sam został w krótkim rękawku. To było słodkie z jego strony, prawda? Do następnego! xoxo