czwartek, 21 marca 2013

Rozdział 6

                                     To, co tam usłyszałem i zobaczyłem załamało mnie...       

~W tym samym czasie~
 ~Oczami Emily~   

Kurwa! Jak mogłam być tak nieodpowiedzialna?!! Kurwa, kurwa, kurwa! Zjebałam sobie i jemu życie. Muszę stąd jak najszybciej zniknąć! Zaczęłam się pakować. Gdy skończyłam, usiadłam obok walizek. Do pokoju wszedł Harry .
- Mała.. co ty wyprawiasz?- spytał oszołomiony.
- Nie będę mu niszczyła życia,  nie będę mu niszczyła życia- szeptałam jak obłąkana. Podszedł do mnie i wstrząsnął ramionami.
- Ogrnij się! Co się stało?
- Ja..Zayn..My.. Znaczy ja..Jestem w ciąży.
- Kurwa!- krzyknął i zaczął nerwowo chodzić po pokoju.
- Harry, o co chodzi?
- Ty jesteś ślepa? Nie widzisz, że Cię kocham?- podszedł bliżej, więc cofnęłam się wpadając na ścianę.
- Hazz,wiesz, że jesteś dla mnie ważny, ale...- przerwał mi pocałunkiem . Na początku się opierałam, ale po chwili go odwzajemniłam. Nagle drzwi się otworzyły, a do pokoju wpadł Zayn i rzucił się z pięściami na Harrego.
- Ty gnoju! Jak mogłeś?!
- Zayn, kurwa pojebało Cię?!- krzyknęłam, wchodząc między nich.
- Mnie?! To nie ja lizałem się z twoją przyjaciółką!
- Przestań!
- No co może mi powiesz, że to nie moje dziecko tylko jego?!- w tym momencie nie wyrobiłam i go spoliczkowałam.
- Pierdol się, Malik!- krzyknęłam po czym dodałam- Nie chcę Cię znać! To koniec!
Wyszłam z pokoju, trzaskając drzwiami. Poszłam do pokoju Louisa. Łzy ciekły mi po twarzy. Wtuliłam się w mojego starszego braciszka.
- Zjebałam Loui- szępnęłam, nadal płacząc.
- Cii, mała, wszystko będzie okej..
- Nie będzie! Chcę wrócić do mamy..
- Na pewno?
- Yhymm.. Już się spakowałam.
- Dobrze, odśwież się. Masz 30 minut.
Pobiegłam do łazienki i spojrzałam w wielkie lustro. Nie mogę uwierzyć, że za 9 miesięcy na świat przyjdzie moja/mój córka/syn. Jejku! Z jednej strony jestem przerażona, ale z drugiej bez względu na wszystko już kocham tą małą istotkę. Szybko wykąpałam się, ubrałam luźny sweterkrótkie spodenkiconverse. Umalowałam się. Uczesałam się. Wychodząc, wzięłam moją torebkę i włożyłam do niej mojego iPhona.
- Już jestem gotowa!- krzyknęłam, wychodząc z łazienki.
- Okej, leć do auta!- krzyknął Lou ze swojego pokoju. Wsiadłam do samochodu, a po chwili przyszedł Louis.
- Powiesz mi teraz, co się stało?- spytał, gdy byliśmy w drodze do Doncaster.
- Zerwałam z Zaynem..
- Ale czemu?!
- No bo..- opowiedziałam mu całą historię. Widziałam jak robi się czerwony na twarzy ze złości.
- Zabiję ich obydwu- syknął. 
- Harry niczym nie zawinił. Chciał być szczery wobec mnie. To Zayn przegiął, ale masz się w to nie wtrącać to ja zjebałam sprawę, idąc z nim do łóżka i będąc z nim, ale czasu nie cofnę. Poza tym to twoi przyjaciele i nie chcę, żeby coś się popsuło przeze mnie- powiedziałam, wycięrając pojedynczą łzę.
- Już dobrze mała..
- Mama dostanie zawału jak się dowie o.. ciąży.
- Ahh.. To moja wina- szepnął.
- Co? Nie! Przecież to nie ty pieprzy..- przerwał mi.
- Dobra nie dokańczaj!- popatrzyłam na niego jak na wariata- No co? Nie chcę słuchać, co robił mój kumpel z MOJĄ PIETNASTOLETNIĄ SIOSTRĄ.
- A ja nie chcę o tym opowiadać- powiedziałam i wgapiłam się w szybę. Nagle w radiu usłyszałam pierwsze akordy "Little Tgings". I po chwili usłyszałam JEGO głos:

"Your hand fits in mine like it's made just for me
But bear this in mind it was meant to be.
And I'm joining up the dots with the freckles on your cheeks.
 And it all makes sense to me..."

Nawet nie wiem kiedy łzy pociekły mi po twarzy. Szybko je otarłam, aby Lou nie zobaczył, że znowu przez NIEGO płaczę.
- Już jesteśmy- odezwał się Louis, a mnie momentalnie sparaliżowało. Po chwili się otrząsnęłam. Szybko wyszłam z auta i wręcz wbiegłam do domu. Mama siedziała w kuchni. Podbiegłam do niej i się przytuliłam.
- Mamuś, przepraszam...- rozpłakałam się jak małe dziecko.
- Córcia, co się stało? Co ty tu robisz?
- Mamo, ja naprawdę...- nie dokończyłam, bo do kuchni wszedł...



Siemka! Nie napisałam wczoraj, bo dość ostro pokłóciłam się z mamą i miałam masę nauki. Jak myślicie kto wszedł do kuchni? Do następnego! xoxo

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz