niedziela, 31 marca 2013

Rozdział 9

~Oczami Emily~

Powoli otwierałam oczy, ale po chwili szybko je zamknęłam, gdyż poraziło mnie białe światło. Przez moment przyzwyczajałam oczy do światła. Rozejrzałam się po pomieszczeniu i zobaczyłam obok mnie uśmiechającego się Harrego.
- Gdzie ja jestem?- spytałam zachrypniętym głosem.
- W szpitalu...- powiedział i chciał chyba coś dodać, ale nie zdążył, bo do środka wszedł lekarz, a za nim moja mama z Lou i Zaynem?!
- Co on tu robi?!- krzyknęłam.
- Ems, nie denerwuj się. Nie możesz. Ciąża jest zagrożona- szepnął Harry, a mi łzy stanęły w oczach. Wtuliłam się w jego tors i pozwoliłam, aby łzy płynęły mi po twarzy. Wiedziałam, że pewnie moja mama o wszystkim już wie, ale nie przejmowałam się tym. W tej chwili najważniejsze było moje dziecko i Harry.
- Emily pogadamy?- usłyszałam Jego głos.
- Kurwa! Dlaczego wszyscy teraz nagle chcą ze mną rozmawiać?! Mogliście wcześniej myśleć!- krzyknęłam przez płacz. Harry cały czas mnie tulił i uspokajał. Wiedziałam, że prędzej, czy później będę musiała zobaczyć się z Zaynem, ale nie podejrzewałam, że to aż tak będzie boleć. Harry powiedział, że zaraz przyjdzie tylko zadzwoni do chłopaków. Spojrzałam na mamę ze łzami w oczach.
- Cii kochanie- powiedziała mama tuląc mnie do swojej piersi.
- Mamuś przepraszam..
- Nie martw się. Poradzimy sobie. A teraz porozmawiaj z nim.
- Nie mam ochoty z tym kimś rozmawiać- warknęłam patrząc na Malika.
- Ale musisz.
- Nic kurwa nie muszę! Potraktował mnie jak dziwkę i mam z nim rozmawiać?! Chciałeś wykorzystać okazję, że się najebałam i cię pocałowałam żeby mnie przelecieć?!- krzyknęłam kierując ostatnie słowa do Zayna.
- Doskonale wiesz, że tak nie jest- powiedział.
- No a jak?! Okej rozumiem. Mogłeś być żły, że Hazza mnie pocałował, a ja to odwzajemniłam. No ale mogłeś dać dojść mi do słowa, a nie od razu zarzucać, że to jego dziecko. Wiedziałeś, że wtedy uprawiałam seks pierwszy i jedyny raz. I to z Tobą! Takie miałeś do mnie zaufanie?! To ja podziękuje za taki związek. A teraz wyjdź.
- Ems kochanie..- zaczął i przejechał dłonią po moim policzku.
- Nie mów do mnie tak i nie dotykaj mnie! Rozdział z twoim imieniem w roli głównej jest zamknięty. Jestem z Harrym.
- Masz do mnie pretensje, a sama już jesteś z nim?! I teraz zastanów się dlaczego potraktowałem Cię jak dziwkę?! Bo tak się kurwa zachowujesz! Wiedziałem, że popełniłem błąd źle cię osądzając, ale teraz wyszło jaka jesteś!
- Wypierdalaj!
- Bo co, bo powiedziałem prawdę?!
- Okej może i jestem dziwką, ale teraz to nie twój problem! Wiesz co?! Teraz żałuję, że nie puściłam się z Harrym i to nie jest jego dziecko!
- Szmata- powiedział i wyszedł trzaskając drzwiami.Mama i Lou, którzy byli przy całym zajściu patrzyli na Zayna ze złością, a na mnie ze współczuciem. Nagle do sali wszedł Harry z moją dawną lekarką.
- Dzień dobry, młoda- powiedziała uśmiechając się.
- Dzień dobry, panno Collins- powiedziałam.
- Już nie Collins. Wyszłam za mąż- powiedziała pokazując prześliczny pierścionek zaręczynowy obrączkę.
- Ojej Haz patrz jakie śliczne- powiedziałam piszcząc.
- Twój będzie jesz piękniejszy. Bez urazy- zaśmiał się Styles, a mi się miło zrobiło na serduszku, że planuje on ze mną przyszłość i nie przejmuje się tym, że noszę w sobie dziecko jego kumpla.
- Aww kocham cię- szepnęłam tak, że tylko on usłyszał. Uśmiechnął się jeszcze szerzej i bez słowa wpił się w moje usta. Było mi tak dobrze (bez skojarzeń xD). Komuś czytaj Louisowi się to nie spodobało, bo po chwili usłyszłam jego chrząknięcie. Zawsze był nadopiekuńczy. Chciał mi zastąpić ojca, który miał nas w dupie.
- Musisz przerywać tak świetną chwilę?- spytałam ironicznie na co Harry z lekarką i mamą się zaśmiali, a Lou pokazał mi język.
- Dobra koniec żartów. Musimy teraz poważnie porzmawiać- powiedziała doktorka.
- Tak wiem.
- Emily rozumiem każdemu zdarzają się wpadki, ale pamiętaj, że seks to nie zabawa dla dzieci. Chcesz w wieku 20 mieć 5 dzieci? Wątpię w to. Ciąża w twoim wieku to wielkie zagrożenie. Jest duże prawdopodobieństwo, że możesz poronić. Nie możesz się przemęczyć i denerwować, ale masz ogromne szzęście, że płód się dobrze rozłożył. Tak to wszystko jest ok możesz już wracać do domu.
- Dziękuję.




Taki tam prezent wielkanocny ode mnie. Mam nadzieję, że się spodobał. Do następnego xoxo


2 komentarze: