piątek, 15 marca 2013

Rozdział 4

                                                                ~Oczami Emily~
                                                              ~Kilka dni później~
Siedziałam u siebie w pokoju, zastanawiając się, co ostatnio się u mnie zmieniło. Doszłam do wniosku, że poznałam nowych przyjaciół i popsuły się moje kontakty z Lou. Cały czas ma pretensje o tamtą akcję z Robertem. Nagle drzwi otworzyły się z hukiem.
- Co to kurwa ma być?!- krzyknął Louis, rzycając paczką papierosów.
- Znowu grzebałeś w moich rzeczach?!
- Wypadło z twojej bluzy! Zmieniłaś się!
- Popatrz na siebie! Czepiasz się o byle gówno i myślisz, że co?!
- Wracasz do domu!
- Pieprz się, Louis! Nienawidzę Cię!- krzyknęłam i wybiegłam, biorąc torebkę. Biegłam, nie zważając na przechodniów. Zauważyłam hotel, w którym się zameldowałam. Poszłam do pokoju i napisałam sms do Zayna:
                      "Zayn, jesteś jedyną osobą, do której mogę zwrócić w tej sytuacji.
                      Jak pewnie wiesz uciekłam. Proszę, przyjdź do 'Grand Hotel' i nie
                      mów nic Louisowi. Mam nadzieję, że mnie nie wydasz.
                                                                                                                 Emily.
                      P.S.Kup wódkę."

Kocham Lou, ale tym razem przesadził. Zawsze musi postawić na swoje. To się robi irytujące. Nie myśli o tym, co ja czuję. Bo po co? Po co brać mnie na poważnie? Przecież mam dopiero 15 lat. Napisałam do Zayna, bo mam wrażenie, że jako jedyny traktuje mnie poważnie. Nagle usłyszałam pukanie do drzwi.
- Proszę!- krzyknęłam, a do środka weszedł Malik. 
- Cieszę się, że jesteś- powiedziałam, wtulając się w jego umięśniony tors.
- Czemu miałbym nie przyjść? Jesteś siostrą mojego kumpla i jednocześnie przyjaciółką, nie zostawiłbym Cię samej- powiedział, wyciągając z torby butelkę alkoholu- Ale za to Lou urwie mi...
- Nie martw się, nie dowie się- powiedziałam, biorąc łyka. Rozmawialiśmy i śmieliśmy się z byle czego. Nigdy wcześniej nie poznałam osoby, która potrafiłaby śmiać się z każdej głupoty. Siedziałam, patrząc w jego cudowne, czekoladowe oczy. Nie zastanawiając się, musnęłam jego usta. On spojrzał na mnie zdziwiony. Prawie niesłyszalnie wydukałam "przepraszam", ale on pokręcił przecząco głową i zaczął mnie namiętnie całować. Nie będąc dłużna, odwzajemniałam to. Zaczął podwijać mi bluzkę, przez moment się zawahałam, ale później przestałam o tym myśleć i dałam ponieść się emocją...

                                                         ~Następnego ranka~

Obudziłam się wtulona w Zayna, który nie spał tylko bawił się moimi włosami, gdy zobaczył, że nie śpię uśmiechnął się do mnie nieziemsko.
- Hej śliczna- powiedział, całując mnie w czubek głowy.
- Hej śliczny- odpowiedziałam.
- Jak było?
- Idealnie- powiedziałam, rumieniąc się.
- Słodko wyglądasz- pocałował mnie w policzek- Twój brat mnie zabije.
- Zayn, obiecaj, że mu nie powiesz..
- Obiecuję, Emily, co będzie dalej z nami.?
- A co chcesz, żeby było?
- Wiem, że jesteś ode mnie dużo młodsza, ale podobasz mi się i to bardzo. Chciałbym, żeby to było coś więcej niż jednorazowa noc. Chciałabyś być ze mną?
- Pewnie, ale narazie Lou nie może się o nas dowiedzieć. 
- Rozumiem.
- Mam nadzieję, że nie zadzwonił do mamy..
- Ems, on to powiedział w przypływie emocji.
- Dobrze, muszę z nim porozmawiać- zaczęłam się ubierać- Wejdź do domu chwilę później.
- Okej- powiedział i mnie pocałował.

                                                          ~Godzinę później~ 

Wchodząc do domu, modliłam się w duchu, aby nikogo nie było w domu, ale widocznie się przeliczyłam. Siedzieli tam wszyscy poza moim chłopakiem- jejku! Jak to świetnie brzmi! Louis patrzył na mnie ze złością. Nie dziwię się. Przesadziłam wczoraj. Czułm jak łzy zbierają mi się w oczach.
- Przepraszam!- krzyknęłm i łzy zaczęły ciec mi po twarzy- To co wczoraj powiedziałam to były kłamstwa! Jesteś moim starszym braciszkiem i cię kocham!- wtuliłam się w niego.
- Ems, dobrze wiesz, że zależy mi na twoim szczęściu, miałaś rację, że ostatnio przeginałem, ale po prostu martwiłem się o ciebie.. Gdzie byłaś na noc?
- W hotelu.
- Nigdy więcej tak nie rób.
- Obiecuję- nagle drzwi się otworzyły a do środka weszedł Zayn. Mimowolnie się do niego uśmiechnęłam, a on to odwzajemnił.
- Ooo widzę, że królewicz był łaskaw wrócić- zironizował Lou, a ja się zaśmiałam- Było chociaż napisać, że nie wrócisz na noc! Ale dobra opowiadaj jak było?
- Ale co było?
- No nie udawaj. Doskonale wiemy, że byłeś u jakiejś laski. Jaka jest?
- Hmm... Idealna: piękna, mądra i kochana.
- Jak ma na imię? Ile ma lat?
- Powiem jedynie, że ma 15 lat. Kiedyś Wam ją przedstawię.
- Okej, a teraz idźcie się odświerzyć- powiedział Lou, a my udaliśmy się do swoich pokoi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz