środa, 13 marca 2013

Rozdział 2

                                                           ~Oczami Emily~

                                                        ~Tydzień później~

Bardzo dobrze nam się mieszka z chłopakami. Ostatnio poznałyśmy Eleanor- dziewczynę mojego brata. Jest bardzi miła i troskliwa.Dzisiaj jedziemy z nią i chłopakami pod domki nad jezioro. Holly zaczęła kręcić z Niallem, co wkurza naszego BooBear'a. Ostatnio znowu zaczęłam pisać z Robertem- moim byłym. Chciał, żebym do niego wróciła, ale nie chciałam znowu pakować się w toksyczny związek. Boję się jego reakcji, bo już nie raz przekonałam się o tym, że jest agresywny.
- Emily przestań oglądać się w lusterku i rusz dupę, bo jedziemy już!- krzyknęła Holly z salonu.
- Przynajmniej ja wyglądam jak człowiek, z nie lama!- odgryzłam się, zbiegając ze schodów.

                                                      ~Kilka godzin później~

Od godziny siedzimy na plaży. Właściwie to ja siedzę, bo się opalam, a chłopcy z Els i Holly wygłupiają się w wodzie. Nagle ktoś zasłonił mi słońce, co mnie wkurzyło.
- Chuj mnie obchodzi kim jesteś, ale mi odsłoń- warknęłam.
- Od kiedy stałaś się taka bezczelna, kochanie?- usłyszałam dobrze znany mi głos. Wstałam jak poparzona.
- Co Ty tu robisz, Robert?!- krzyknęłam przestraszona.
- Nie wydaje Ci się, że coś mi wisisz?- szarpnął mną.

                                                        ~Oczami Harrego~

Graliśmy w sitkę w wodzie, gdy nagle zauważyłem faceta szpiącego Emily.
- Ej, co się tam dzieje?- spytałem zdziwiony.
- Matko! Nikt ma za mną nie iść, zwłaszcza ty Lou- powiedziała Holly.
- Ale co to za koleś?!- spytał wkurzony.
- No nie poznajesz byłego ukochanego Ems?- spytała ironicznie Tomlinsonówna i podbiegła do siostry. My również podeszliśmy bliżej na wszelki wypadek.

                                                       ~Oczami Holly~

- Czego ty tutaj chcesz, kretynie?!- krzyknęłam do niego.
- Oj, chyba wybrałem zła siostrzyczkę- powiedział i zaczął się przystawiać do mnie, ale go odepchnęłam, aż się zachwiał- Lubię takie zadziorne.
- Harry zabierz Emily- krzyknęłam do chłopaka, bo widziałam, że siostra ledwo, co stoi z zaszklonymi oczami.Chłopak szybko podszedł i wziął Ems.
- A ty myślisz, żę skoro moja siostra nie chciała się z tobą przespać to ja będę chciała?! Żałosny jesteś człowieku!- krzyknęłam do Johnsona.
- No nie udawaj, że nie chcesz! Każdy wie jaka jesteś- uśmiechnął się cwaniakowato.
- No niby jaka jestem?
- Dajesz każdemu, dziwko!

                                                      ~Oczami Zayna~

Gdy wypowiedział ostatnie słowa Lou nie wytrzymałi podbiegł do nich z zamiarem rzucenia się na tego chłopaka. Szybko złapałem go.
- Ty gnoju! Jeszcze raz zbliż się do którejś z moich sióstr to zabiję cię!- krzyczał Tomlinson. Za to Niall podeszedł do tego frajera i walnął mu w ryj, na co każdy wybałuszył oczy.
- Naucz się traktować kobiety z szacunkiem- powiedział Horan. Zaczęliśmy wracać do domu.

                                                     ~W tym samym czasie~
                                                        ~Oczami Emily~

Jak ja mogłam być z takim dupkiem?! Harry mnie przytulał, a ja płakałam mu w rękaw.
- Ems, opowiedz mi o co w tym wszystkim chodziło- poprosił mnie Hazza, gdy w miarę się ogarnęłam.
- No bo to było tak, że siedziałam w parku z moją byłą koleżanką i nagle podeszli do nas Robert z Fabianem. Zaczęłam z nim flirtować, Fabian z Anne już po chwili się zmyli i zostałam z nim sama. Dobrze nam się rozmawiało, więc zaprosił mnie na randkę. Później było ich więcej, aż wkońcu zostaliśmy parą. Mama, Holly i Louis byli przeciwni, bo on ma 25 lat i wgl, ale ja twierdziłam, że go kocham. Byliśmy razem miesiąc i on zaprosił mnie na kolację do siebie. Na początku było okej, ale... później chciał żebym się z nim przespała, ale powiedziałam, że nie jestem jeszcze gotowa, a ze mną zerwał. Ostatnio ze sobą pisaliśmy i on chciał żebym do niego wróciła, ale się nia zgodziłam i resztę już znasz- skończyłam i zaczęłam ryczeć, a Harry miał zaszklone oczy.
- Ems, mała nie płacz. Nie warto...- nagle usłyszeliśmy śmiechy naszych wariatów, którzy po chwili byli już w środku.
- Co tu się dzieje?- spytał wkurzony Lou. Dopiero teraz skapłam się, że siedzimy ze sobą przytuleni ze łzami w oczach.
- Nic- powiedział Hazz.
- No jak to nic?- Louis. Postanowiłam go wkurzyć.
- Hazza nie ma sensu go dalej oszukiwać- powiedziałam, a chłopak od razu zaczaił o co chodzi.
- Em, wybór należy do ciebie.
- Dobrze, a więc.. Spodziewam się dziecka Harrego- powiedziałam i pogłaskałam się po brzuchu.Widziałam jak Louis robi się czerwony na twarzy.
- Jak?!- krzyknął.
- No nie wiesz jak się robi dzieci? A więc potrzeba dziewczyny i chłopaka i oni w sypialni...- zaczął Harry, ale nie skończył, bo zaczęłam się śmiać jak opętana, a po chwili Styles dołaczył do mnie.
- Idioci- powiedział Louis i wyszedł trzaskając drzwiami.
                                                        * * * * * * * * * * * * *
Koniec rozdziału drugiego. Postanowiłam, że możecie zadawać pytania do bohaterów w komentarzach. Mam nadzieję, że mi wyszedł. Pierwszy taki długi rozdział. Kocham ;**

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz